17.03.2011 Msza Trydencka

Posted: 4 Kwiecień 2011 in Nasze spotkania
Tagi: , ,

clip_image002Kościół wypełnia cisza, wierni klęczą w ławkach czekając na najważniejszy moment ich dnia. Na ołtarzu palą się świece, w centrum ten znak, który każdy z nas nosi głęboko w sercu – krzyż Pana Naszego Jezusa Chrystusa. Nagle rozlega się dzwonek i do ołtarza wychodzą ministranci z kapłanem, świątynie wypełnia starożytny łaciński śpiew, a kapłan z utkwionym w wizerunek Zbawiciela wzrokiem rozpoczyna modlitwę, tak samo jak od dziesiątków wieków… rozpoczęła się Msza Trydencka.

O Mszy wg. mszału Jana XXIII (bo tak fachowo można ją określić) zrobiło się głośno, kiedy Ojciec Święty Benedykt XVI ogłosił w 2007 r. swój dokument Motu Proprio „Summorum Pontificum”, napisał w nim, że każdy ksiądz może odprawiać Mszę Trydencką (czyli Mszę, która była powszechnie odprawiana w Kościele rzymskokatolickim do 1970 r.), bez konieczności czyjejkolwiek zgody, a prośbę wiernych o pojawienie się takiej Mszy w parafii „proboszcz powinien chętnie przyjąć” (SP 5. § 1). Do roku 2007 istniała ograniczona liczba miejsc gdzie Msza Trydencka była sprawowana, po papieskiej decyzji nastąpiła ogromna zmiana! Co miesiąc pojawiają się nowe parafie gdzie jest sprawowana taka Msza, odprawiają ją coraz częściej kardynałowie i biskupi, a wierni coraz liczniej zakochują się w tej liturgii. Wierni ci – to warto podkreślić – to głównie ludzie młodzi! Pojawiają się coraz to nowe zgromadzenia zakonne, które swój charyzmat opierają jedynie na klasycznej liturgii, a wiele starych zakonów włącza klasyczną liturgię do swego duchowego rytmu dnia. Tworzy się to, o co apelował papież jeszcze jako kard. Ratzinger – tworzy się Nowy Ruch Liturgiczny, czyli ruch wiernych, którzy chcą głębiej przeżywać swoją więź z Jezusem Chrystusem w liturgii, którzy chcą tam odnajdywać swoją duchowość, czerpać z tego „źródła” (Sacrosanctum Concilium 10). Więc czym jest ta Msza? O co w niej chodzi? Co w niej takiego wyjątkowego?

„W sprawowaniu liturgii decyduje się przyszłość wiary i Kościoła”

Kard. J. Ratzinger (Benedykt XVI)

1. Trydencka, gregoriańska, nadzwyczajna forma rytu rzymskiego – nazewnictwo

Na określenie Mszy św. „Trydenckiej” używa się wielu nazw, jedne są bardziej, a inne mniej trafne. Jak powinniśmy prawidłowo ją nazywać?

a. Trydencka

Jest to chyba najpopularniejsza nazwa. Odwołuje się ona do faktu, iż msza ta została zaprowadzona jako obowiązująca w Kościele pod wpływem Soboru Trydenckiego (1545-1563). Wydanie wzorcowego mszału w roku 1570 zawdzięcza Kościół św. Piusowi V. Jednakże nazwa ta nie jest do końca prawidłowa, gdyż sugeruje, że ten ryt Mszy powstał w 1570 r. Jednakże prawda jest taka, że ma on przynajmniej 1500 lat!

Najważniejsza część Mszy „trydenckiej” – Kanon Rzymski (czyli Modlitwa Eucharystyczna) powstał przed IV wiekiem. Niektórzy twierdzą, że fragmentami sięga czasów apostolskich. W V wieku znano już tekst Kanonu, który praktycznie w tej samej formie zachował się do dziś. Do XVI wieku nie było jednego wspólnego mszału dla całego Kościoła, lecz w różnych miejscach używano mszałów odrobinę różnych. Jednakże różnice były na tyle małe, iż były nie do zaobserwowania dla zwykłego wiernego. W XVI wieku Sobór Trydencki musiał rozwiązać problem licznych herezji, jakie w wyniku reformacji przenikały do liturgii Kościoła. Kontrolowanie, aby wszystkie mszały pozostawały prawowierne stawało się trudne. Uchwalono dekret, który zarządzał m.in. ujednolicenie obrzędu Mszy dla całego Kościoła. Miał tego dokonać papież Pius V. Czy napisał swój własny mszał? Tak o tym napisał papież Benedykt XVI: „Mszał Piusa V, jako stworzony przez niego, w rzeczywistości nie istnieje. Istnieje jedynie przeróbka nakazana przez Piusa V, jako jedna z faz długiego procesu historycznego rozwoju.” Podsumowując, mszał sprzed Soboru Trydenckiego i ten, który wydał św. Pius V to jeden i ten sam mszał, ta sama liturgia, a największą nowością był fakt, że od tej pory Mszały drukowane w Rzymie miały być przyjęte na całym świecie.

b. Gregoriańska

Nazwa „Msza gregoriańska” (nie mylić z popularną „gregorianką” – 30 Mszy w intencji zmarłej osoby) jest preferowana przez np. kard. Hoyosa, który w jednym z wywiadów mówił: Wolę określenie ryt gregoriański, jako wcześniejsze od nazwy ryt św. Piusa V. Istotnie, jeżeli mówimy dawny (dawne są wszystkie ryty pochodzące sprzed ostatniego soboru) w pewien sposób pomniejszamy znaczenie tego rytu. Lepiej jest używać pojęcia ryt gregoriański, wiążącego się z tak wieloma wspaniałymi rzeczami, które powstały w Kościele, w tym z chorałem gregoriańskim.

c. Nadzwyczajna forma rytu rzymskiego

Od 2007 (wydanie Motu Propio „Summorum Pontificum”) jest to oficjalna, nadana przez Ojca Świętego Benedykta XVI, nazwa Mszy „trydenckiej”, w odróżnieniu od nowej Mszy zwanej „zwyczajną formą rytu rzymskiego”. O tym rozdzieleniu rytu rzymskiego na 2 formy papież napisał tak: „Nie ma żadnej sprzeczności między jednym a drugim wydaniem Mszału Rzymskiego. W dziejach Liturgii występują rozwój i postęp, ale nie ma żadnego zerwania. To, co dla poprzednich pokoleń było święte, również dla nas pozostaje święte i wielkie i nie może być nagle całkowicie zakazane lub, tym bardziej, uznane za szkodliwe. Wszystkim wyjdzie na dobre zachowanie bogactw, które wzrastały w wierze i modlitwie Kościoła i przyznanie im należytego miejsca.”

2. Do mnie tyłem?! – zwrócenie celebransa

clip_image004

Przy pierwszym kontakcie z Mszą w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego (w skrócie NFRR) tym co rzuca się w oczy jest postawa celebransa. Powszechnie mówi się, że ksiądz stoi „tyłem do ludzi”, ale jeszcze 40 lat temu nikt nie zrozumiałby, o co nam chodzi. Przecież ludzie w ławkach też nie stoją tyłem do nas, oni stoją w tym samym kierunku, co my! Podobnie nikt nie ma pretensji, że kierowca autobusu siedzi tyłem do nas, przecież to oczywiste, że jest razem z nami zwrócony w kierunku jazdy.

Kapłan nie ustawia się tyłem do ludzi, ale przodem do ołtarza (symbolizuje Chrystusa), krzyża, który jest w centrum, tabernakulum (gdzie Bóg jest prawdziwie obecny) i ku wschodowi (o tym za chwilę). Kapłan, więc nie stoi „tyłem do ludzi”, ale „przodem do Pana Boga” (po łacinie – versum Deum). Całą Mszę wpatruje się – wraz z ludem – w Najważniejszego, ale zawsze, gdy zwraca się do ludzi odwraca się twarzą do nich. Kapłan, paradoksalnie, kryje się w cieniu, staje się przezroczysty, nie próbuje być w centrum, ale razem z nami patrzy w jednym kierunku i nie zasłania nam Pana. Jakże to wspaniały obraz pielgrzymującego ludu, którego przewodnikiem jest kapłan! Zwracając się z modlitwą do Boga kapłan pozostaje razem z ludem zwrócony, jak wcześniej wspomniałem, ku wschodowi (tak kiedyś były budowane kościoły, z ołtarzem skierowanym na wschód). Dlaczego? Jest to zwrócenie w kierunku wschodzącego słońca, znaku Chrystusa i Jego ponownego i ostatecznego przyjścia, o czym mówi nam Pismo Święte: „Nawiedzi nas z wysoka Wschodzące Słońce” (Łk 1, 78). Kapłan stoi, więc zwrócony ku Chrystusowi, stoi wraz z całym Kościołem Świętym wpatrzony w Tego, który jest naszą miłością i zbawieniem.

Zwrot kapłana na wschód (ad orientem) nie jest wcale cechą charakterystyczną dla nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego. Wszystkie tradycyjne chrześcijańskie obrządki wschodnie i zachodnie do dzisiaj zachowały postawę kapłana ad orientem.

W wywiadzie z 5 września 2003 ówczesny kardynał Ratzinger potwierdza: „Rzekłbym, że ukierunkowanie kapłana i wiernych versus orientem jest bardzo pomocne, ponieważ symbolizuje prawdziwą tradycję apostolską. Nie jest to tylko norma, lecz wyraz tak kosmicznego, jak i historycznego wymiaru liturgii. Sprawujemy liturgię z kosmosem, światem. Wschód to kierunek przyszłości świata, historii symbolizowanej clip_image006przez słońce i rzeczywistość kosmiczną. Sądzę, że w dzisiejszym świecie odkrywanie naszych relacji ze światem stworzonym jest łatwiejsze do pojęcia niż np. dwadzieścia lat temu. Wszyscy, kapłan i wierni, patrzą w jednym kierunku, razem zwróceni ku Bogu. Zewnętrzne gesty nie są wyłącznym środkiem zaradczym, ale mogą być pomocne, bowiem wyrażają klasyczną interpretację kierunku celebracji liturgii”.

Problemowi temu został poświęcony jeden z rozdziałów książki kard. Ratzingera „Duch liturgii” (trzeba ją koniecznie przeczytać, aby zrozumieć wizję liturgiczną Ojca Świętego). Można w nim przeczytać: “Niezależnie jednak od wszelkich zmian, aż po początki drugiego tysiąclecia czymś oczywistym dla całego chrześcijaństwa jest modlitwa skierowana na Wschód, która od zarania stanowi tradycję i podstawowy wyraz chrześcijańskiej syntezy kosmosu i historii, syntezy zakorzenienia w jednorazowości historii zbawienia oraz zbliżania się do przychodzącego Pana”.

Podsumowując można powiedzieć, że kapłan w Mszy „Trydenckiej”, nie jest w centrum, nie jest najważniejszy, jest – tak jak my – pielgrzymem, ale to on przewodzi naszej pielgrzymce, naszemu zwróceniu ku Bogu. Z drugiej strony rola kapłana musi być wyjątkowa, bo to przez jego ręce dokonują się Święte Misteria, to on składa Bogu Najświętszą Ofiarę.

„Wspólny dla kapłana i wiernych kierunek modlitwy – którego symboliczną formą był z reguły Wschód, kierunek wschodzącego słońca – powstał ze spojrzenia zwróconego ku Panu, prawdziwemu słońcu. W liturgii przeżywamy zapowiedź Jego powrotu, kapłan i wierni wychodzą mu na spotkanie. Tak więc kierunek modlitwy wyraża teocentryczny charakter liturgii, jest bowiem posłuszny napomnieniu: Zwróćmy się ku Panu!

Kard. J. Ratzinger (Benedykt XVI)

3. Nic nie rozumiem! – łacina

Wiele osób – nawet tych, które pozytywnie odebrały swój pierwszy kontakt z klasyczną liturgią – mówi, że „byłoby pięknie gdyby nie ta łacina…”. Rzeczywiście, język Mszy Trydenckiej jest dla wielu pozorną „barierą” przed bliższym poznaniem tej liturgii. Czy tak rzeczywiście być powinno?

Należałoby sobie zadać pytanie: „co znaczy rozumieć Mszę?”, czy naprawdę zrozumienie przez wiernych każdego słowa jest konieczne? Tutaj pojawia się pytanie o to, czym jest Msza Święta? Czy jest teatrem? Jeśli tak, to rzeczywiście, publiczność musi wszystko dobrze słyszeć i widzieć, aby być zadowoloną z widowiska. Jednakże Msza nie jest teatrem, lecz bezkrwawym Uobecnieniem Ofiary Pana Naszego Jezusa Chrystusa! Jest tak wielką i wspaniałą tajemnicą, że żaden język nie pozwoli nam jej w pełni zrozumieć. Nikt, żaden liturgista, teolog, biskup czy sam Ojciec Święty nie może powiedzieć, że tę Tajemnicę w całości rozumie. Istotą Najświętszej Ofiary Mszy Świętej jest przede wszystkim wewnętrzne zjednoczenie z ofiarą Jezusa Chrystusa. Język sakralny (i inne symbole w liturgii np. kadzidło, gesty, śpiew gregoriański) ma wprowadzić nas w atmosferę świętości, atmosferę obecności Bożej! Msza potrzebuje języka świętego, który będzie wyjęty spod tego, co światowe, przyziemne. Człowiek podświadomie czuje, że język, którego nie używa codziennie na ulicy, wyraża coś wielkiego. Każda liturgia potrzebuje języka kultycznego, który pozwala odczuć, że to, co się w czasie niej dzieje jest czymś wyjątkowym. Podobnie jak celem liturgii nie jest nauczanie czy przekazywanie informacji, tak też język liturgiczny nie służy w pierwszym rzędzie rozmowie. Język ten ma podkreślać i uwydatniać dziejące się tajemnice, to, czym jest Msza Święta i co czyni Pan Jezus wraz ze swym Kościołem.

Gdybyśmy chcieli oprzeć naszą relację z Panem Bogiem i poznanie Go jedynie na słowach, to niewiele byśmy zdołali pojąć z wielkości Boga. Pięknie napisał o tym św. abp. Nowowiejski, wielki liturgista i męczennik: „Wprawdzie celem liturgii jest także połączenie, zjednoczenie człowieka z Bogiem; ale połączenie to dokonuje się nie za pomocą języka, ale miłości.Dzięki łacinie (o czym przypomina Ojciec Święty, choćby w wywiadzie z września 2003 r.) czujemy uniwersalny wymiar wiary katolickiej, dzięki temu starożytnemu językowi czujemy, że niezależnie od miejsca na ziemi znajdujemy się w tym samym Kościele.

Czy jednak ludzie naprawdę stoją na Mszy „Trydenckiej” jak na przysłowiowym „tureckim kazaniu”? Nie! Większość modlitw jak znajdziemy w mszaliku kapłan wypowiada po cichu, a te, które odmawiamy głośno znamy przecież bardzo dobrze z nowej Mszy (np. Panie zmiłuj się nad nami, Chwała na wysokości Bogu, Wierzę w jednego Boga, Święty, święty, święty…, Ojcze nasz, Baranku Boży). Poznanie ich łacińskich tłumaczeń nie jest trudne, a wręcz zalecane przez ostatni sobór: „Należy (…) dbać o to, aby wierni umieli wspólnie odmawiać lub śpiewać stałe teksty mszalne, dla nich przeznaczone, także w języku łacińskim” (SC 54). Również warto podkreślić, że cała Msza nie jest w języku łacińskim, gdyż czytania, Ewangelię i kazanie usłyszymy w języku polskim.

Jest bardzo wskazane, aby poznawać teksty, jakie wymawia kapłan (szczególnie dlatego, że wiele z tych modlitw jest pięknych i ogromnie głębokich), można to zrobić kupując za niewielką cenę książeczkę ze stałymi częściami Mszy lub kompletny mszalik, zawierający również części zmienne lub za pomocą internetu. Często teksty te są rozkładane w kościele, tuż przed Mszą. Czy należy jednak uczestniczyć z mszalikami w ręku? Zależy. Wielu nie preferuje takiej formy uczestnictwa, lepiej przede Mszą poznać teksty zmienne, a już w czasie samej liturgii skupić się na modlitwie i uczestnictwie w świętych Misteriach. Po kilku Mszach i niewielkim wysiłku, aby poznać ją bliżej (np. dzięki internetowi) będziemy dokładnie wiedzieli, w jakim momencie Mszy jesteśmy i co się właśnie dzieje na ołtarzu.

Warto zauważyć, że Kościół do dziś zachowuje łacinę, jako oficjalny język liturgii, o czym przypomniał Sobór Watykański II: „W obrządkach łacińskich zachowuje się używanie języka łacińskiego poza wyjątkami określonymi przez prawo szczegółowe” (SC 36). Z tego powodu można spotkać Nową Mszę odprawianą (w całości lub częściowo) w języku łacińskim np. podczas papieskich celebracji.

4. Co z aktywnym uczestnictwem?

Kolejnym spostrzeżeniem, jakie możemy wynieść z uczestnictwa we Mszy w NFRR jest mniejsza zewnętrzna aktywność ludzi. Tu może pojawić się zarzut, że Msza „trydencka” uniemożliwia aktywne uczestnictwo. Czy tak jest naprawdę?

„Aktywne uczestnictwo”, tak ważne dla dobrego przeżycia Mszy Świętej, nie polega na czysto zewnętrznych gestach (zmienianiu pozycji ciała, odpowiadaniu kapłanowi), na zewnętrznym zaangażowaniu w liturgię (np. posługa ministranta, czytanie lekcji czy udział w procesji z darami) ani też w dokładnym zrozumieniu każdego słowa Mszy (mówiliśmy już, że jest to niemożliwe). Czym więc ono jest? Ojciec Święty poświęca temu zagadnieniu część rozważań zawartych w książce „Duch liturgii”, gdzie dochodzi do wniosku, że „prawdziwe działanie w liturgii, w którym mamy wszyscy uczestniczyć to działanie Samego Boga. To jest właśnie nowość i charakterystyczna cecha chrześcijańskiej liturgii: Sam Bóg działa i czyni to, co jest najważniejsze”. Aktywne uczestnictwo wiernych polega na uczestnictwu duchowym, na świadomym przeżywaniu tego, co dzieje się na ołtarzu, na duchowym jednoczeniu się z ofiarą Chrystusową i na kontemplacji. Przy takim nastawieniu cisza, modlitwa, i adoracja stają się wyrazem aktywnego uczestniczenia. Bez duchowego uczestnictwa we Mszy Świętej nie będzie uczestnictwa aktywnego, w jakimkolwiek rycie Msza nie byłaby odprawiana.

Przeżywając duchowo Mszę, modląc się, odnajdując Boga w ciszy, zwracając się – wraz z kapłanem – do Zbawcy, a zarazem poznając znaczenie obrzędów Nadzwyczajnej Formy dążymy do najbardziej aktywnego uczestnictwa.

„Akt liturgiczny realizuje się już w samym oglądaniu czynności liturgicznych. Wierni, spostrzegając to, co się dzieje na ołtarzu, i wypowiadając słowa liturgii, nie tylko są widzami, ale już realizują akt religijny. Przeżyłem to kiedyś w katedrze w Palermo, kiedy namacalnie odczułem wielkie skupienie i uwagę, z jaką wierni godzinami śledzili przebieg liturgii Wielkiej Soboty nie zaglądając do tekstów, bez żadnych „wprowadzających” wyjaśnień. Samo przyglądanie się wiernych było już czynnością, uczestnictwem w realizacji świętych wydarzeń liturgicznych.

Bo istota aktu nie zawiera się w wyjaśnieniu dodanym do gestów — że np. znaczy to to a to. Lecz gdy kapłan „wykonuje” czynność symboliczną jako akt liturgiczny a oglądający to wierni „odczytują” tę czynność, wtedy sens wewnętrzny zostaje odebrany w zewnętrznym wyrazie. W przeciwnym wypadku wszystko jest czystą stratą czasu i lepiej by było po prostu „powiedzieć”, o co chodzi. Symbol jest bowiem sam w sobie czymś cielesno–duchowym, wyrazem niewidzialnego w widzialnym.”

Ks. Romano Guardini

5. Pierwszy raz… jak uczestniczyć?

Idąc pierwszy raz na Mszę gregoriańską pojawia się w głowie naturalne pytanie „Jak mam uczestniczyć?” Pobożnie! Po prostu. Na Mszy Trydenckiej nie ma odgórnie ustalonych sposobów postawy, choć obowiązują ustalone zwyczaje, ale to nie jest najważniejsze. Ludzie, którzy idą pierwszy raz na taką Mszę boją się, że nie będą wiedzieli jak się zachować, a akurat na to nikt nie będzie zwracał uwagi.

Szczegółowe informacje o pozycji ciała jaką przyjmuje się podczas Mszy znajdują się tutaj. Jednakże nie warto uczyć się tego na pamięć, wystarczy naśladować innych, jednak gdybyśmy np. całą Mszę przeklęczeli to nikt nie widziałby w tym nic dziwnego. Najlepiej patrzeć, kontemplować i modlić się. Jeden z protestanckich konwertytów, o. Fryderyk Faber, napisał, że jest to „Najpiękniejsza rzecz po tej stronie nieba” i rzeczywiście po 1500 latach istnienia każdy gest jest harmonijny i ma sens. Podobnie jest ze służbą ministrantów przy ołtarzu.

Mocno upraszczając, można ogólnie powiedzieć, że Msza „Trydencka” może być cicha (czytana), śpiewa i solenna (uroczysta), z braku miejsca nie będę się wgłębiał w szczegóły, napiszę jedynie, że we Mszy klasycznej kapłan nie może wybierać sobie co chce zaśpiewać, a co nie. Podczas Mszy śpiewanej wykonywane jest wszystko co mszał przewiduje do śpiewania tzn. części stałe (też „Wierzę…”), zmienne, czytanie i Ewangelia. Msze śpiewane można najczęściej spotkać w niedzielę, a na tygodniu Msze czytane.

6. Przebieg Mszy

Spróbuje pokrótce przedstawić jak wygląda przebieg Mszy śpiewanej w NFRR. Warto na samym początku przejrzeć tekst Mszy, który można znaleźć tutaj.

clip_image008

Msza może się rozpocząć od Aspersji (jeśli jest to główna Msza niedzielna), czyli pokropienia wiernych przy śpiewie pięknej antyfony „Aspereges me” („Pokrop mnie Panie hyzopem a stanę się czysty…”), co stanowi przypomnienie naszego chrztu. Potem kapłan zdejmuje kapę, przebiera się w ornat i stojąc przed stopniami ołtarza odmawia tzw. Modlitwy u stopni ołtarza (we wcześniejszym linku: 2. Psalm wstępny 3. Confiteor – Spowiedź powszechna), których nie usłyszymy, gdyż są odmawiana szeptem.

Ksiądz głęboko pochylony przy stopniach ołtarza odmawia, w dialogu z ministrantami, psalm pokutny prosząc Boga, aby był godny przystąpić do ołtarza (warto rzucić okiem na tekst), w tym czasie kościół śpiewa introit, czyli fragment z Pisma Świętego przeznaczony na początek Mszy. Potem odmawia spowiedź powszechną, a następnie w imieniu całego ludu czynią to ministranci. Modlitwy te odbywają się przed stopniami ołtarz właśnie po to, aby podkreślić jak bardzo człowiek jest niegodny, aby przystępować do Najświętszych Czynności, jak bardzo potrzebuje pokuty.

Później ma miejsce śpiew Kyrie eleison (Panie zmiłuj się nad nami), który nie jest śpiewany tak jak na Nowej Mszy 3 razy po 2 razy, ale 3×3 (dla uczczenia Trójcy Przenajświętszej). Następnie jest – podobnie jak w „typowej” Mszy – Gloria (Chwała na wysokości Bogu) i kolekta, czyli modlitwa kapłana. Czytanie będzie tylko jedno i ewangelia, oba śpiewane po łacinie, ale przed kazaniem ksiądz powinien je odczytać po polsku (jest możliwość, aby pominą śpiewanie ich po łacinie i od razu przeszedł do czytania po polsku). Po kazaniu śpiewa się Credo (Wierze w jednego Boga) i tu uwaga! Na najważniejsze słowa, słowa wcielenia: ET INCARNATUS EST DE SPIRITU SANCTO EX MARIA VIRGINE: ET HOMO FACTUS EST („i za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem”) przyklęka się, więc nie bądźmy zaskoczeni.

Po wyznaniu wiary ma miejsce Offertorium (ofiarowanie) podczas, którego ksiądz przygotowuje i ofiarowuje Bogu chleb i wino, które staną się Ciałem i Krwią Zbawiciela. W tym czasie wykonywany jest śpiew na offertorium (czyli to, co wcześniejszy introit – fragment z Pisma Św.). W Nowej Mszy „ofiarowanie” zastąpiono „przygotowaniem darów”, zewnętrze obrzędy te mogą różnić się tylko nazwą, ale tak naprawdę niosą zupełnie inne przesłanie teologiczne. Wystarczy przeczytać modlitwy jakie w czasie ofiarowania odmawia kapłan: http://pl.wikipedia.org/wiki/Offertorium

Następnie jest prefacja i po „Święty, święty, święty” następuje Kanon (czyli – znowu upraszczając – dzisiejsza I Modlitwa Eucharystyczna), najpiękniejsza i najstarsza Modlitwa Eucharystyczna, używana w Kościele od (przynajmniej) 1500 lat. Kanon jest odmawiany w ciszy przez kapłana, a my zajmujemy postawę klęczącą. Zauważyliśmy, że podczas pierwszej części Mszy jest bardzo dużo śpiewu, a od Kanonu następuje przejmująca cisza. Ze względu na wielką wagę tej modlitwy, podczas, której Pan Jezus zstąpi na ołtarz, jest odmawiana szeptem, a my w tym szczególnym momencie trwamy w modlitwie klęcząc. W liturgii wschodniej ołtarz od wiernych odgradza ikonostas (czyli ozdobna, pokryta ikonami ściana w cerkwi), w liturgii zachodniej natomiast, takim „ikonostasem” jest cisza. Dla wielu doświadczenie ciszy i skupienia jest czymś wyjątkowym, jest szkołą modlitwy i kontemplacji, choć na początku może powodować pewne zagubienie. Ministranci dzwonkami informują kiedy jest konsekracja.

Po zakończeniu Kanonu jest modlitwa Ojcze Nasz (Pater Noster), które śpiewa TYLKO ksiądz, a wierni jedynie kończą: Sed libera nos a malo (ale nas zbaw ode złego). Po odśpiewaniu Baranku Boży (Agnus Dei) kapłan przygotowuje się do komunii odmawiając cicho 3 modlitwy, pięknie przypominające skutki, jakie Komunia ma spowodować w naszych duszach: pokój, uzdrowienie i łaskę Bożą, a następnie 3 razy bijąc się w piersi mówi: „Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł do wnętrza mego, ale rzeknij tylko słowem, a będzie uzdrowiona dusza moja”.

Po komunii kapłana, zwraca się on do nas ze słowami: Oto Baranek Boży: oto, który gładzi grzechy świata (Ecce Agnus Dei, ecce Qui tollit peccata mundi), a my odpowiadamy: Panie nie jestem godzien… („Domine, non sum dignus ut intres sub tectum meum: sed tantum dic verbo, et sanabitur anima mea”). To wyznanie mówi się 3 razy (dla podkreślenia jak niegodny jest człowiek, aby przyjąć ten wielki dar).

Następuje Komunia Święta. Przyjmuje się ją tylko i wyłącznie na kolanach i na język. Udziela się jej też inaczej niż na nowej Mszy. Ksiądz każdą osobę błogosławi Najświętszym Sakramentem, robiąc znak krzyża i mówiąc: Corpus Domini nostri Iesu Christi custodiat animam tuam in vitam aeternam. Amen. Co znaczy: Ciało Pana naszego Jezusa Chrystusa niechaj strzeże duszy Twojej na żywot wieczny. Amen. Jest to swoisty egzorcyzm nad każdą osobą. Jako, że ksiądz powiedział „Amen” to przyjmując Komunię nie mówi się „Amen”, tylko milcząc otwiera się usta.

Po Komunii kapłan odmawia modlitwę i rozsyła nas:

K. Ite, missa est. W. Deo gratias.

Po czym ma miejsce błogosławieństwo, które przyjmuje się NA KOLANACH, czyli tak jak w tradycji Kościoła przyjmuje się wszystkie błogosławieństwa.

Jest to już prawie koniec Mszy, ksiądz odczyta jeszcze tzw. „Ostatnią Ewangelię”, czyli prolog Ewangelii św. Jana („Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo…”). Prolog ten jest zarówno modlitwą, błogosławieństwem jak i rodzajem egzorcyzmu. Można o nim powiedzieć, iż jest pewnego rodzaju podsumowanie całej Mszy Świętej, w której uczestniczyliśmy. Gdy kapłan przeczyta słowa: ET VERBUM CARO FACTUM EST („a Słowo stało się Ciałem”) przyklęka. Tutaj są różne zwyczaje, czasem ksiądz czyta głośno i wszyscy przyklękają, czasem po cichu i wtedy on sam.

Warto zapoznać się z katechezą x. Tomasza Dawidowskiego FSSP, który przystępnie wyjaśnia znaczenie i symbolikę, każdej części Mszy Świętej.

7. Kilka różnic, których nie widać

Trudno w tak krótkim artykule przedstawić pełnię głębi i symboliki, jaką niesie ze sobą ta forma rytu rzymskiego. To wyzwanie – zagłębiania się w ten skarb Kościoła – pozostawiam czytelnikowi. Na zakończenie, w ramach zachęty, wspomnę o paru szczegółach, które normalnie nie rzucają się w oczy podczas liturgii.

clip_image011W trakcie Mszy ma miejsce bardzo dużo pocałunków ołtarza – symbolu Chrystusa, przyklęknięć i znaków krzyża nad hostią i kielichem. Kapłan również całuje patenę, na której będzie spoczywało Najświętsze Ciało i czyni nią znak krzyża. Wszystkie te drobne gesty mają swoje znaczenie, lecz wielu mówi, że są one zbędne. Podobnie jest z zakochanymi, czy można im powiedzieć, że słowa „kocham cię” są zbędne, bo już raz sobie to powiedzieli? Czy małżonkom można powiedzieć, że ich pocałunek jest bez sensu, bo już kiedyś się pocałowali? Miłość pragnie być okazywana na zewnątrz.

Mszał bł. Jana XXIII w swoich przepisach dużo miejsca poświęca trosce o Najświętszy Sakrament. Kapłan obowiązkowo przed przystąpieniem do ołtarza obmywa ręce, tuż przed konsekracją wyciera palce o korporał (w razie gdyby były spocone, aby partykuły Najświętszych Postaci nie pozostawały na palcach), po konsekracji aż do obmycia po komunii trzyma kciuk i wskazujący palec (tymi palcami dotykał Hostię) złączone. Trzymając kielich albo rozkładając ręce do modlitwy nie rozłącza już tych palców. Jest to spowodowane tym, aby ewentualne drobinki Ciała Pańskiego, które mogły znaleźć się na palcach nie upadły na ziemię. Dopiero po komunii ministrant obmywa winem i wodą palce kapłana. Same słowa konsekracji muszą być wymawiane przy głębokim pochyleniu z wielką starannością i namaszczeniem.

Warto zauważyć, że podczas śpiewania Ewangelii kapłan zwraca się lekko w lewo? Dlaczego? Jak już wspominałem, podczas Mszy Świętej kapłan jest zwrócony na wschód, w takim wypadku na lewo jest północ, a kierunek ten od zawsze oznaczał w symbolice chrześcijańskiej świat pogański. Tym samym odczytanie Ewangelii nabiera we Mszy również szczególnej symboliki – głoszenia Dobrej Nowiny poganom.

8. Msza, ruch czy duchowość?

Zainteresowanie tradycyjną liturgią nie ogranicza się zazwyczaj do samej Mszy. Można mówić o pewnej, tradycyjnej duchowości, gdyż uczestnictwo w Mszy Trydenckiej zwykle pociąga za sobą pewną formację duchową, nawet gdy nie jest ona w żaden sposób sformalizowana. „Tradycjonaliści” nie tworzą jakiejś jednolitej wspólnoty, a mimo to można zdecydowanie powiedzieć, że istnieje i prężnie rozwija się ruch tradycyjny. Na świecie tysiące katolików duchowo karmi sią tą liturgią, z niej wyrastają liczne grupy i stowarzyszenia wiernych. Pojawiają się liczne inicjatywy jak np. tradycyjne pielgrzymki, rekolekcje, spotkania, warsztaty, fundacje zakładane przez młodych katolików, tradycyjne duszpasterstwa rodzin, tradycyjny skauting itd.

Tradycyjna liturgia formuje dzieci, młodzież, dorosłych i osoby starsze. Pozornie wydawałoby się, że ci ostatni powinni stanowić największy odsetek osób zainteresowanych Tradycją Katolicką, gdyż pamiętają powszechność tej liturgii. Jednakże ruch tradycyjny to w dużej mierze ruch młodych katolików. W liście do biskupów z okazji wydania „Summorum Pontificum” papież napisał, że „zaraz po Soborze zakładano, że zapotrzebowanie na Mszał z roku 1962 ograniczy się do starszego pokolenia, które w tej formie liturgii wyrosło. W międzyczasie jednak okazało się z całą oczywistością, że młodsze pokolenie też może odkryć tę formę liturgiczną, poczuć jej piękno i odnaleźć w niej ten sposób spotkania z Tajemnicą Najświętszej Eucharystii”. Znany liturgista i przyjaciel papieża – ks. N. Bux – stwierdza wprost, że zainteresowanie się młodych liturgią tradycyjną jest „dziełem Ducha Świętego”. Wiele duszpasterstw „tradycyjnych” ma wręcz charakter akademicki (np. w Krakowie), wiele fundacji i stowarzyszeń związanych z tradycyjną pobożnością jest inicjatywą pochodzącą tylko i wyłącznie od młodych, świeckich katolików. Taki jest właśnie cel papieskiego dokumentu – dać skarb wiernym. Przypomina to wydana w 2011 r. watykańska instrukcja „Universae Ecclesiae” dot. interpretacji papieskiego Motu Proprio „Summorum Pontificum”. Czytamy w niej, że pierwszym celem papieskiego dokumentu jest „ofiarowanie wszystkim wiernym liturgii rzymskiej w starożytnej formie, jako skarbu do najstaranniejszego zachowania” oraz „zagwarantowanie i realne zapewnienie używania nadzwyczajnej formy wszystkim tym, którzy tego pragną”.

clip_image010Co najważniejsze, te działania przynoszą owoce! Na zachodzie, w zlaicyzowanej Francji, co roku kilkanaście tysięcy katolików pielgrzymuje z Paryża do katedry w Chartres (ok. 105 km) w tradycyjnej pielgrzymce (polską grupę, w ramach tejże pielgrzymki, zapoczątkował wiele lat temu warszawski KSM). Wbrew temu, co dzieje się w Europie, pielgrzymka ta się rozwija i jest ciągle młoda. Jej polskim odpowiednikiem jest grupa „Biało-czarno-czerwona” idąca w ramach Warszawskiej pielgrzymki na Jasną Górę. Codzienna Msza w NFRR, tradycyjna pobożność, skupienie i duża ilość modlitwy sprawiają, że grupa powiększa się z roku na rok. Pojawiają się nowe zgromadzenia zakonne, całkowicie oparte o tradycyjną liturgię (np. Instytut Dobrego Pasterza), korzystające z obu mszałów, lecz bliżej związane z liturgią tradycyjną (np. Franciszkanie Niepokalanej) czy w końcu istniejące zakony, które znowu odkrywają tradycyjną liturgię. Cechą wspólną jest wielka siła przyciągania tradycyjnej pobożności, zgromadzenia te borykają się bowiem z problemem… zbyt dużej ilości kandydatów do kapłaństwa i życia zakonnego! Mimo, że w większości są to zgromadzenia bardzo młode i niewielkie już dziś np. co czwarty francuski kleryk jest w seminarium, jakiegoś tradycyjnego zgromadzenia.

9. Zakończenie…

Bardzo wiele rzeczy można by jeszcze napisać, aby przybliżyć Mszę „Trydencką”, ale sądzę, że ten, krótki artykuł będzie stanowił początek „poszukiwań” dla tych, którzy chcą zgłębiać tę duchowość. Kard. L. Burke pisał, że istnienie obu form rytu rzymskiego może i powinno służyć ich wzajemnemu ubogacaniu się, a również ubogacaniu wiernych, dlatego wierzę, że poznanie również formy nadzwyczajnej może być ogromnie pożyteczne dla każdego katolika. Dla jednych będzie to odnalezienie swojej duchowości w liturgii klasycznej, dla innych może to być nowy impuls do głębszego zrozumienia i przeżywania Nowej Mszy. Liturgia musi być wymagająca, tak jak wymagająca jest wiara katolicka i wezwanie samego Pana Naszego Jezusa Chrystusa. Również, podobnie jak katolicyzm, liturgia jest w pewnym sensie racjonalna i wymaga wysiłku, aby ją poznać. Dlatego warto zadać sobie trochę trudu, aby poznawać Boga, który właśnie podczas Mszy Świętej jest szczególnie obecny.

clip_image013Podaje kilka ważnych linków dotyczących Mszy w NFRR oraz szeroko pojętego ruchu liturgicznego:

www.NowyRuchLiturgiczny.pl – Strona zbierająca informację dotyczące wydarzeń związanych z Nowym Ruchem Liturgicznym. Znaleźć tam można dużo artykuł, wywiadów i informacji nie tylko związanych z tradycyjną liturgią.

www.msza.net – Na szczególną uwagę na tej stronie zasługuje mapką z rozpiską Mszy gregoriańskich odprawianych w całej Polsce.

www.introibo.pl – strona Lubelskiego Środowiska Tradycyjnej Liturgii Rzymskiej. Na stronie znajdziemy terminy celebracji, jak również nagrania części stałych Mszy Świętej i teksty zmienne. Msze Święte w NFRR odbywają się w Lublinie w kościele rektoralnym p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP przy ulicy Staszica 16A (przy szpitalu). Niedzielne Msze śpiewane są odprawiane o godzinie 9.00, a czwartkowe (czytane) o 18.00. Informacje o dodatkowych celebracjach pojawiają się na stronie.

www.pastorbonus.pl – Polska strona internetowa Instytutu Dobrego Pasterza (IBP), zgromadzenia założonego w 2005 r. z woli Ojca Świętego Benedykta XVI. Charyzmatem Instytutu jest posługa duszpasterska w oparciu o tradycyjną liturgię Mszy Świętej. Obecnie do zgromadzenia należy 3 polskich kapłanów i kilku kleryków.

www.fssp.pl – Polska strona Bractwa Kapłańskiego św. Piotra (FSSP). Zgromadzenie założone zostało w 1988 r. „Księża Bractwa mieszkają w małych wspólnotach koncentrując się w swojej pracy duszpasterskiej na dawaniu świadectwa Ewangelii poprzez kaznodziejstwo, katechezę, edukację młodzieży (szkoły, harcerstwo) a także poprzez organizowanie pielgrzymek i rekolekcji. Za pełną zgodą Stolicy Apostolskiej oraz lokalnego biskupa, księża świadczą pełną posługę sakramentalną dla wiernych zgodnie z księgami liturgicznymi, obowiązującymi w 1962 r.” Obecnie do zgromadzenia należy 3 polskich kapłanów i kilku kleryków.

www.bialo-czarno-czerwona.pl – strona tradycyjnej grupy pielgrzymującej do Częstochowy, grupa ma charakter pokutno – ascetyczny i wyróżnia się codzienną celebracją Mszy w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Grupa idzie w ramach pielgrzymki warszawskiej. Organizatorzy podają, że „biało-czarno-czerwona” jest jedyną grupą, której liczba uczestników systematycznie wzrasta podczas drogi.

Autorem tekstu, na prośbę KSMu Studenckiego, jest kl. Kamil Mielniczuk.

Możliwość komentowania jest wyłączona.