V Niedziela Wielkiego Postu – Wskrzeszenie Łazarza

Ewangelia J 11,1-45

 Błazarzył pewien chory, Łazarz z Betanii, z miejscowości Marii i jej siostry Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat Łazarz chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz. Jezus usłyszawszy to rzekł: Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą. A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Mimo jednak że słyszał o jego chorobie, zatrzymał się przez dwa dni w miejscu pobytu. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: Chodźmy znów do Judei. Rzekli do Niego uczniowie: Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz? Jezus im odpowiedział: Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeżeli ktoś chodzi za dnia, nie potknie się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła. To powiedział, a następnie rzekł do nich: Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę, aby go obudzić. Uczniowie rzekli do Niego: Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje. Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie. Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego. Na to Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć.

   Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już do czterech dni spoczywającego w grobie. A Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów i wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po bracie. Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta rzekła do Jezusa: Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga. Rzekł do niej Jezus: Brat twój zmartwychwstanie. Rzekła Marta do Niego: Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym. Rzekł do niej Jezus: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to? Odpowiedziała Mu: Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat. Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała po kryjomu swoją siostrę, mówiąc: Nauczyciel jest i woła cię. Skoro zaś tamta to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego. Jezus zaś nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu, gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie. Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani, że idzie do grobu, aby tam płakać. A gdy Maria przyszła do miejsca, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go upadła Mu do nóg i rzekła do Niego: Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Gdy więc Jezus ujrzał jak płakała ona i Żydzi, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: Gdzieście go położyli? Odpowiedzieli Mu: Panie, chodź i zobacz. Jezus zapłakał. A Żydzi rzekli: Oto jak go miłował! Niektórzy z nich powiedzieli: Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł? A Jezus ponownie, okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus rzekł: Usuńcie kamień. Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie. Jezus rzekł do niej: Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą? Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: Ojcze, dziękuję Ci, żeś mnie wysłuchał. Ja wiedziałem, że mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie lud to powiedziałem, aby uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał. To powiedziawszy zawołał donośnym głosem: Łazarzu, wyjdź na zewnątrz! I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce powiązane opaskami, a twarz jego była zawinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić. Wielu więc spośród Żydów przybyłych do Marii ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.

Nasze spojrzenie

    W miejscowości Betania, tam gdzie mieszkały Maria i Marta, Łazarz od pewnego czasu ciężko chorował. Gdy Jezus usłyszał o chorobie Łazarza, nie przyszedł od razu do niego, lecz został jeszcze dwa dni w miejscu swego pobytu. Chciał uświadomić uczniom, że śmierć jest chwałą Bożą. Przyjmuje się ją nie jako mękę, lecz jako drogę do Nieba. Jezus zdecydował się iść ze swoimi uczniami do Judei mimo, że Żydzi próbowali Go ukamienować. Jeśli zaufamy Jezusowi i przyjmiemy Go do swego serca, ujrzymy światło swego życia. Na co dzień borykamy się z różnymi problemami i trudnościami życiowymi, które często trudno nam przezwyciężyć i z tego powodu łatwo się poddajemy i nie jesteśmy chętni przyjąć Jezusa. Jeśli jednak będziemy Mu ufać, Jego prawdą zostaniemy zbawieni. Uczniowie również cały czas Jezusowi ufali i nie zlękli się, nawet wtedy, gdy mówił im o śmierci Łazarza. Sami nawet uwierzyli, że zmartwychwstanie.


jan-pawel-ii-nadzieja   Jezus po przybyciu do Betanii zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie. Gdy Marta wyszła Jezusowi na spotkanie, powiedziała: „Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł”. Jakże często w trudnych chwilach życia wątpimy w łaskę Bożą. Jednak Jezus jest dla nas zmartwychwstaniem i życiem. Dzięki Niemu i Jego śmierci na krzyżu osiągniemy życie wieczne. Maria i Marta wierzyły w zmartwychwstanie brata. Gdy zobaczył to Jezus, najpierw kazał się zaprowadzić do grobu Łazarza. Po usunięciu kamienia Łazarz zmartwychwstał. Wyszedł z grobu mimo rąk i nóg powiązanych przepaskami. To dowód na to, że Bóg wysłucha nasze modlitwy, musimy tylko być cierpliwi, by zrozumieć, jaką drogą chce nas poprowadzić do zbawienia i jaki tak naprawdę jest Jego cel względem naszego życia.

III Niedziela Wielkiego Postu – Daj mi pić!

Ewangelia  J 4,5-42

Jezus-i-Samarytanka-duszpasterstwo-chadashim-702x400

Jezus przybył do miasteczka samarytańskiego, zwanego Sychar, w pobliżu pola, które niegdyś dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny. Nadeszła tam kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: Daj Mi pić! Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta dla zakupienia żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: Jakżeż Ty będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? Żydzi bowiem z Samarytanami unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: Daj Mi się napić – prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej. Powiedziała do Niego kobieta: Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie i jego bydło? W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu. Rzekła do Niego kobieta: Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać. A On jej odpowiedział: Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj. A kobieta odrzekła Mu na to: Nie mam męża. Rzekł do niej Jezus: Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem.To powiedziałaś zgodnie z prawdą. Rzekła do Niego kobieta: Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga. Odpowiedział jej Jezus: Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów.Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem, potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie. Rzekła do Niego kobieta: Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko. Powiedział do niej Jezus: Jestem Nim Ja, który z tobą mówię. Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Jednakże żaden nie powiedział: Czego od niej chcesz? – lub: – Czemu z nią rozmawiasz? Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła tam ludziom: Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem? Wyszli z miasta i szli do Niego.

Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: Rabbi, jedz! On im rzekł: Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie. Mówili więc uczniowie jeden do drugiego: Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia? Powiedział im Jezus: Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa? Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak bieleją na żniwo. żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem żąć to, nad czym wyście się nie natrudzili. Inni się natrudzili, a w ich trud wyście weszli.

Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: Powiedział mi wszystko, co uczyniłam. Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło na Jego słowo, a do tej kobiety mówili: Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata.

Nasze spojrzenie

czuwaćPan Jezus przechodzi przez Judeę i udaje się do Galilei – krainy gdzie najwięcej czasu przebywał. Przechodzi praz terytorium Samarii. Żydzi gardzili Samarytanami, nie korzystali nawet z przedmiotów użytkowanych przez nich, aby nie stać się nieczystymi, uznawali ich bowiem za ludzi niższej kategorii. Jezus prosząc Samarytankę by dała Mu wody pokazuje, że dla Niego nie ma ludzi lepszych i gorszych, a zbawienie będzie udziałem wszystkich narodów, nie tylko żydowskiego – choć podkreśla kluczową rolę Żydów w historii zbawienia.

Kobieta skarży się, że na pobliskiej górze była świątynia, w której Samarytanie oddawali cześć Panu, ale została ona zniszczona przez Żydów – było to jednym z powodów nienawiści miedzy tymi dwoma narodami. Jezus wyjaśnia jej, że już nadszedł czas, w którym prawdziwi czciciele będą uwielbiali Boga w Duchu i w prawdzie. Jezus mówiąc o miejscu gdzie będziemy oddawać cześć Panu ma na myśli świątynię serca.

Uczniowie nakłaniają Jezusa aby się posilił, On jednak pokazuje im, że nie samym chlebem żyje człowiek. Obraz żniw odnosi się do czasów ostatecznych. Czas żniwa już nastał. Dla uczniów jest to czas pracy i zapłaty, która nie ma wymiaru materialnego. Uczniowie są w uprzywilejowanej pozycji względem tych którzy siali, bo mają udział w przełomowym momencie historii zbawienia.

Pojawia się tu po raz pierwszy termin Zbawiciel. Żydzi uważali, że Mesjasz kiedy przyjdzie to wyzwoli ich z niewoli rzymskiej i odnowi potężne królestwo Dawida. Samarytanie przyjmując Jezusa jako Zbawiciela a nie jako Mesjasza odczytali jego misje jako czysto religijną, pozbawioną podtekstów politycznych.

Również i dziś Słowo Boże może nas uzdrowić, przemienić, ale tylko wtedy gdy sami otworzymy się na nie i w nie uwierzy.

I Niedziela Wielkiego Postu- Kuszenie Jezusa

Ewangelia Mt 4,1-11

kusz-jezusaDuch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem . Lecz on mu odparł: Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych. Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniku świątyni i rzekł Mu: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień. Odrzekł mu Jezus: Ale jest napisane także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego. Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon. Na to odrzekł mu Jezus: Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz. Wtedy opuścił Go diabeł, a oto aniołowie przystąpili i usługiwali Mu.

Nasze spojrzenie:

   Ta Ewangelia pokazuje jak słaby jest człowiek w swoich czynach, że często zapomina o najważniejszych rzeczach, gdyż jest kuszony przez diabła i pokazuje mu że najważniejsze są bogactwa materialne, złoto i pieniądze. Lecz największym skarbem jest miłość do innych pokazana np w dobrym słowie dla drugiego człowieka.

VIII Niedziela Zwykła – Nie troszczcie się zbytnio…

Ewangelia Mt 6,24-34

 6febd4c4384e8f172d72aaeb470b230f_xl  Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie. Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia? A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary? Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo /Boga/ i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy.

Nasze spojrzenie

   Na progu nowego semestru nauki oraz nowego okresu liturgicznego jakim jest Wielki Post zadaję sobie pytania: Czy podołam tym wszystkim wyzwaniom i zadaniom, które są przede mną ? Czy będę w stanie wypełnić swoje zobowiązania oraz postanowienia ? Gdyby tego było mało, to od dwóch dni zmagam się z przeziębieniem, którego mam już dość…

  I oto w takich okolicznościach Pan daje do rozważenia nam na dzisiejszą niedzielę Ewangelię o tym, że nie powinniśmy zbytnio troszczyć się ani o przyszłość, ani nawet oto co mamy jeść czy w co mamy się ubrać. Bóg obiecuje nam, że On sam się o nas zatroszczy i nami zaopiekuje. Pomyśl o tym, gdy jutro rano wstaniesz i zaczniesz się zastanawiać co masz założyć wychodząc na uczelnię lub do pracy albo gdy zaglądając do lodówki pomyślisz sobie co by tutaj zjeść na śniadanie a następnie na obiad.

V Niedziela Zwykła- Wy jesteście solą ziemi.

Ewangelia

(Mt 5,13-16)

   Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.

 

Nasze Spojrzenie: 

swiatlo-swiata   Zadaniem każdego Chrześcijanina jest dawanie świadectwa swojej wiary. Człowiek wierzący powinien pokazywać swoim życiem przynależność do Chrystusa. Jezus nazywa swoich uczniów solą ziemi. Sól ma właściwości oczyszczające, podnosi walory potrawy i nadaje smak. Tak samo jak sól, my powinniśmy „nadawać smak” światu czyli być pożyteczni. Pan Jezus jednak daje przestrogę. Mówi, że jeśli chcemy pozostać solą ziemi musimy ziarno wiary stale w sobie pielęgnować.

   Miasto położone na górze jest symbolem widoczności. To porównaniem ma nam dać do zrozumienia, że jeśli chcemy w pełni dać świadectwo naszej wiary musimy być widoczni, a wtedy ludzie patrząc na nas będą widzieli jak wielką moc sprawczą mają słowa Ewangelii. Nie możemy się przed światem ukrywać, tylko iść tam gdzie zostaniemy posłani i dawać świadectwo o Światłości.

  Tak samo lampę stawia się na świeczniku, aby była widoczna dla domowników. Otrzymanego światła nie należy zachowywać tylko dla siebie – symbol lampy pod korcem, lecz ma być ono przeznaczone dla wszystkich ludzi.

  Jezus Chrystus jest światłością świata i rozświetla mroki swoją Ewangelią. My jako Jego uczniowie mamy razem z Nim w tej misji uczestniczyć.

III Niedziela Zwykła – Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi.

Ewangelia

Mt 4,12-23

   bez-tytuluGdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: Ziemia Zabulona i ziemia Neftalegou, Droga morska, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło. Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie. Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: »Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi.« Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. A gdy poszedł stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci, Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim. I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu.

Nasze spojrzenie

   Popatrz dzisiaj do kogo Jezus przychodzi w Ewangelii- do pogan. Nie do chrześcijan czy tych, którzy trwają w wierze. A przychodzi z jakże prostym przesłaniem: ,,Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie.”. Warto zastanowić się dlaczego Pan przyszedł nie do swoich, ale do obcych. A może jesteś za bardzo pyszny w swojej wierze i uważasz, że wiesz więcej od Jezusa, a w szczególności nie musisz się nawracać? Bo tak jak Ty jesteś wierzący i pobożny to nikt nie jest. Czy Ty potrzebujesz Jezusa i nawrócenia w swoim życiu?

   Następnie mamy bardzo znany fragment z Pisma Świętego- powołanie apostołów. Oni byli gotowi zostawić wszystko, swoją rodzinę, pracę, codzienność, aby tak po prostu pójść za Jezusem. Zostali powołani rybacy, prości ludzie. Ryba w tamtych czasach była uważana za zwierzę, które żyje w ciemności. Człowiek bardzo często żyje w ciemności grzechu. I nasz najlepszy rybak -Jezus Chrystus- podnosi nas z dna grzechu do światła. Umieramy, tak jak ryba po zobaczeniu światła, dla grzechu a zmartwychwstajemy dla światłości- naszego Pana. Jakże piękne jest złapanie się w te sieci. Dlatego powołani zostali rybacy, aby tak jak łowili ryby, łowić ludzi i wyciągać ich z dna grzechu.

   Na koniec zastanów się czy jesteś w stanie tak jak powołani, zostawić na chwilkę np. Facebooka czy coś innego i poświęcić swój czas dla Jezusa. Pięknej Niedzieli!

Uroczystość Narodzenia Pańskiego – „Słowo stało się ciałem”

Ewangelia

J 1, 1-5. 9-14

  Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo.
Ono było na początku u Boga.
Wszystko przez Nie się stało,
a bez Niego nic się nie stało,
co się stało.
W Nim było życie,
a życie było światłością ludzi,
a światłość w ciemności świeci
i ciemność jej nie ogarnęła.
Była Światłość prawdziwa,
która oświeca każdego człowieka,
gdy na świat przychodzi.
Na świecie było Słowo,
a świat stał się przez Nie,
lecz świat Go nie poznał.
Przyszło do swojej własności,
a swoi Go nie przyjęli.
Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,
dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,
tym, którzy wierzą w imię Jego,
którzy ani z krwi,
ani z żądzy ciała,
ani z woli męża,
ale z Boga się narodzili.
Słowo stało się ciałem
i zamieszkało między nami.
I oglądaliśmy Jego chwałę,
chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,
pełen łaski i prawdy.

Nasze spojrzenie

Prolog Ewangelii według św. Jana, który Kościół daje nam na Boże Narodzenie w sposób poetycki przedstawia nam ogromną miłość Boga do nas i w 100% oddaje sens naszej wiary, przekazuję również w sposób całościowy prawdę o nas i o naszej rzeczywistości. Mówi o początkach świata „Na początku było Słowo”, teraźniejszości „Przyszło do swojej własności,
a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi” ale i przyszłości „I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy.”

Bóg w swojej ogromnej miłości nas stworzył, każdego z osobna, dla nas też przyszedł na świat Jezus Chrystus, nasz Zbawiciel. Przyszedł do nas, do swojej własności. Ale my często poprzez swoje grzechy Go odrzucamy, nie przyjmujemy. Jednak, jeśli Go przyjmiemy dostąpimy ogromnej nagrody, będziemy dziećmi Boga. I tego właśnie chciałbym życzyć wszystkim na to Boże Narodzenie AD 2016, abyśmy przyjęli Słowo i stali się prawdziwie dziećmi Bożymi. Zadanie to trudne, ale na pewno możliwe do realizacji i gwarantujące pełnie dobrze rozumianego szczęścia. A jeśli to zrobimy nic więcej już wtedy nie potrzeba.