Ewangelia

Mt 28, 16-20

Trojca-Swieta-ikona-RublowaJedenastu uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy Jednak wątpili.
Wtedy Jezus zbliżył się do nich i przemówił tymi słowami: «Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem.
A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata».

Nasze spojrzenie

 

Dzisiejsza Ewangelia przedstawia nam Drugą Osobę Boską – Jezusa, który już po zmartwychwstaniu daje ostatnie polecenie swoim uczniom: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody […]. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem.” Mogłoby się wydawać, że polecenie to dotyczy tylko osób konsekrowanych, ale musimy pamiętać o tym, że każdy z nas ma udział w powszechnym kapłaństwie wiernych (Zob. 1P 2,5-9; Ap 5,9). Każdy z nas został powołany do tego, by dawać przykład żywej wiary, która wyraża się w prawdziwie chrześcijańskim życiu, a nie tylko słownych deklaracjach w kościele na Mszy Świętej. Dostaliśmy zadanie trudne, ale nie niewykonalne, ponieważ jak pisze św. s. Faustyna: „każda [dusza] może się stać wielką świętą, bo wielka jest moc łaski Bożej. Od nas zależy tylko nie stawiać oporu działaniu Bożemu” (Dzienniczek 283), a Jezus za jej pośrednictwem mówi: „o, jak bardzo mnie rani niedowierzanie duszy” (Dzienniczek 300) i „jak bardzo kocham dusze, które mi zupełnie zaufały – wszystko im uczynię” (Dzienniczek 294).  On też zapewnia nas dzisiaj: „Jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”. Nie bójmy się więc i starajmy się wypełniać „testament” naszego Pana.

 

  1. Czy moje życie jest dobrym przykładem chrześcijańskiego wypełniania przykazań Bożych?
  2. Czy wierzę, że Jezus jest przy mnie cały czas? Czy czerpię z tego siły do działania na Jego chwałę?

 

Ewangelia

J 20, 19-23

zeslanieWieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana.
A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».

 

Nasze spojrzenie

(…) drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Życie jest pełne lęków i obaw. Może łatwiej byłoby więc pozostać w ukryciu i jakoś je „przeczekać”?

Tylko jak długo można się chować i trwać w lękliwym oczekiwaniu na najgorsze?

Wtedy przychodzi On. Pokój wam! (…) Weźmijcie Ducha Świętego! – te  kilka słów zmienia wszystko. I nie ma już strachu, nieufności, skoncentrowania na sobie. Duch Święty, który jest Ożywicielem i Pocieszycielem, przywraca wiarę w Miłość oraz uzdalnia człowieka do czynienia wielkich rzeczy. Przypomina o misji i powołaniu, jakie ma każdy człowiek, równocześnie napełniając serce takim pokojem, który zaspokaja najgłębsze jego pragnienia.

 

Czy pamiętam o modlitwie do Ducha Świętego?

Ewangelia

Mk 16, 15-20

ascensionJezus ukazawszy się Jedenastu powiedział do nich:
«Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą i ci odzyskają zdrowie».
Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami, które jej towarzyszyły.

 

Nasze spojrzenie

Wniebowstąpienie Pana Jezusa wskazuje kierunek naszej nadziei, ale też określa nasz status jako ludzi. Wypełnieniem nadziei jest Bóg, który otwiera nam niebo, daje nam samego Siebie.

Jezus Chrystus jako Człowiek wstąpił do domu Ojca Niebieskiego. To Jego Wniebowstąpienie wzywa do głębszej refleksji nad naszym wstępowaniem do nieba. Dokonuje się ono tyle razy, ile razy zdobywamy się na akt prawdziwej miłości, bo niebo to doskonała miłość. Każdy nasz czyn, słowo, myśl o drugim człowieku, o świecie, o Bogu, jeśli jest aktem miłości, jest krokiem w stronę nieba. Człowiek, którego życie ukierunkowane jest na miłość autentyczną i piękną ma głęboki sens – wtedy odnosimy zwycięstwo.

Czy jestem dla innych niebem ?
Czy w swoim życiu dostrzegam moc Jezusa ?

Prośmy Pana Niebios by zechciał udzielić nam potrzebnych łask, o wylanie darów Ducha Świętego abyśmy tak jak apostołowie z mocą głosili Ewangelię.

Ewangelia

J 15, 9-17

images (1)Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości.
To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna.
To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.
Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.
Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go prosicie w imię moje.
To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali».

 

Nasze spojrzenie

Bóg nas kocha!!!  Jezus nazywa swoich uczniów swoimi przyjaciółmi. Jest jednak jeden podstawowy warunek tej przyjaźni. Apostołowie, a jednocześnie, także i my musimy kochać nie tylko Boga, ale także i innych ludzi. Każdy człowiek niezależnie czy jest wierzący, czy nie wierzący, dobry czy też zły został stworzony przez Boga na swój obraz i podobieństwo. Dlatego też każdą osobę, którą spotkamy na swojej drodze powinniśmy miłować i wybaczać jej wszystkie popełnione wobec nas i innych krzywdy. Nie jest proste wybaczyć, komuś kto nas skrzywdził, ale to samo robi Jezus każdego dnia wybaczając nam krzywdy jakie względem Niego popełniliśmy. Każdy nasz grzech jest raną i bólem jakim obarczamy Jezusa. Jezus przyjmuje na Siebie grzechy całego świata, bo kocha nas miłością największą „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie oddaje za przyjaciół swoich”.  Dlaczego Jezus cierpiał i umarł na krzyżu?  Ponieważ kocha nas miłością szczerą, prawdziwą i bezinteresowną.

1. A my czy kochamy Jezusa w taki sam sposób jak On nas?

2. Czy jesteśmy w stanie wybaczyć naszym wrogom?

3.  Czy umiemy dostrzegać Boga w innym człowieku?

Ewangelia

J 15, 1-8

imagesJezus powiedział do swoich uczniów:
«Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, o ile nie trwa w winnym krzewie, tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie.
Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poprosicie, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami».

 

Nasze spojrzenie

Sami z siebie nie przyniesiemy owocu – nieważne ile sił i czasu włożymy w dane dzieło, jego wynik ostatecznie i tak zależy tylko i wyłącznie od Boga. Można odnieść wrażenie, że skoro tak wiele zależy od Niego, to nie potrzeba naszych starań, bo nieważne co zrobię, to Bóg i tak wyprowadzi z tego dobro. Ale nie! Trwanie przy „winnym krzewie”, przy Jezusie, to trud i zmaganie. To walka z pokusami, z lenistwem, z przywiązaniem do grzechu. Musimy zawalczyć o częste spotkania z Nim. Słowo Jezusa nas oczyszcza, ale żeby to Słowo mogło w nas działać i być usłyszane – musimy Go słuchać w Eucharystii i lekturze Pisma Świętego.

  1. Na ile pamiętam o Bożej mocy w podejmowaniu codziennej pracy? Czy staram się je wykonywać zawsze na miarę swoich sił, w pełni, bez zbędnego przeciągania?
  2. Kto jest moim źródłem motywacji i chęci do działania? Czy nie za bardzo liczę na siebie albo na drugiego człowieka?

Rozważania zaczerpnięte ze strony slowozycialublin.wordpress.com

Ewangelia

J 10, 11-18

2130743920Jezus powiedział:
«Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, do którego owce nie należą, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza. Najemnik ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach.
Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia i jeden pasterz.
Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je potem znów odzyskać. Nikt mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca».

 

Nasze spojrzenie

Zazwyczaj kojarzymy pasterza z biednym, prostym, często pewnie niewykształconym człowiekiem, który musi paść owce, aby się utrzymać. Tymczasem Chrystus nazywa siebie samego pasterzem. W dodatku takim, który jest w stanie oddać własne życie za swoje owce. Jest dobrym pasterzem, znającym swoją trzodę, troszczącym się o nią. Nie ogranicza się jednak tylko do opieki nad tymi, którzy już Go poznali. Chce wychodzić także do tych zagubionych owieczek, by przyprowadzić je wszystkie do jednej owczarni.

1. Czy czujesz, że Chrystus jest Twoim „Dobrym Pasterzem”?

2. Zawsze jesteś w Jego owczarni? Czy może czasem za daleko odchodzisz od swojego stada i Chrystus musi do Ciebie wychodzić?

 Rozważania zaczerpnięte ze strony slowozycialublin.wordpress.com

Ewangelia

Łk 24, 35-48

risen-lordUczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba.
A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam».
Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi.
Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?» Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec nich.
Potem rzekł do nich: «To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma.
I rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego».

 

Nasze spojrzenie

Pierwsze zdanie Ewangelii pokazuje, że w opowieściach apostołów Jezus pozostaje jedynie wspomnieniem. Tak jakby z Jego śmiercią na krzyżu skończyła się Jego historia. Dlatego właśnie tak wielki strach ich ogarnął, gdy zobaczyli Go żywego pośród nich; zdawało się im, że to zjawa.
My też często uśmiercamy Jezusa, chcąc Mu pokazać, że nic w naszym życiu nie działa, że wszystkim musimy zająć się sami. Dziś Jezus przypomina nam, że prawdziwie Zmartwychwstał, żyje i działa w naszym życiu. Jest z nami podczas posiłku, podczas pracy, nauki, w chwilach radości i smutku.

  1. Czy wierzysz, że Jezus naprawdę powstał z martwych i żyje?
  2. Czy wierzysz, że realnie działa i prowadzi Cię w twoim życiu?
  3. Czy ufasz Jezusowi, że potrafi trudne sytuacje i twoje krzyże przemienić w życie?

Rozważania zaczerpnięte ze strony slowozycialublin.wordpress.com

Ewangelia

J 20, 19-31

icon-for-sunday-of-thomasByło to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana.
A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».
Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!»
Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę».
A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym».
Tomasz Mu odpowiedział: «Pan mój i Bóg mój!»
Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».
I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej książce, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego.

 

Nasze spojrzenie

Jezus ukazuje się swoim uczniom przede wszystkim z dwóch powodów. Po pierwsze po to, aby pokazać Apostołom, że On naprawdę zmartwychwstał.

    Po drugie, aby przekazać im Swego Ducha i udzielić władzy odpuszczania grzechów, czyli ustanowić sakrament pokuty i pojednania. Należy zaznaczyć, że sakrament ów jest najpełniejszym aktem Bożego miłosierdzia względem każdego człowieka przystępującego do spowiedzi.

   Nauka jaka dla nas płynie z tej Ewangelii mówi, że Chrystus ukazuje się każdemu z nas w indywidualnym spotkaniu, abyśmy uwierzyli, że On prawdziwie zmartwychwstał. Następnie musimy nieść światu prawdę o tym wydarzeniu, nie zapominając o równie wielkim przesłaniu o Jego nieskończonym miłosierdziu.  Do głoszenia tych prawd Jezus Chrystus udziela nam nieustannie Ducha Świętego.

1. Jakie było twoje pierwsze prawdziwe, indywidualne spotkanie z Jezusem Zmartwychwstałym?

2. Co oznaczają dla ciebie słowa pozdrowienia „Zmartwychwstał Pan- prawdziwie zmartwychwstał”? Jak często ich używasz?

3.Czy naprawdę wierzysz w to, że w każdym sakramencie pokuty i pojednania Chrystus udziela Ci Swego miłosierdzia?

 

Ewangelia

J 20, 1-9

grafspoed_grtPierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus miłował, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono».
Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.
Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych.

 

Nasze spojrzenie

Zmartwychwstanie Jezusa jest wydarzeniem, które nadaje sens. Nie tylko sens naszej wiary, nie tylko sens naszej religii, ale sens NASZEMU ŻYCIU! a nawet sens całej ludzkości.

 

W scenach z dzisiejszej Ewangelii widzimy duży dynamizm, najpierw Maria Magdalena biegnie do Apostołów z wieścią, że zabrano Jezusa, następnie uczniowie wychodzą, idą, aż w końcu biegną do grobu. Tak to jest z życiem prawdziwych uczniów, że nabiera ono tempa, jest przepełnione „Bożym dynamizmem” po tym, jak uwierzymy, że nasz Pan Prawdziwie Zmartwychwstał.

 

Życzę sobie i Wam tego, żeby spotkanie ze Zmartwychwstałym Chrystusem wprowadziło nasze życie na „wysokie obroty” we wzrastaniu do świętości, by te Święta Wielkiejnocy były dla nas czasem „nabierania prędkości” na naszej drodze do zmartwychwstania.

Ewangelia

Mk 15, 1-39

1233(…)

Na każde zaś święto miał zwyczaj uwalniać im jednego więźnia, którego żądali. A był tam jeden, zwany Barabaszem, uwięziony z buntownikami, którzy w rozruchu popełnili zabójstwo. Tłum przyszedł i zaczął domagać się tego, co zawsze im czynił. Piłat im odpowiedział: „Jeśli chcecie, uwolnię wam Króla Żydowskiego?” Wiedział bowiem, że arcykapłani wydali Go przez zawiść.  Lecz arcykapłani podburzyli tłum, żeby uwolnił im raczej Barabasza. Piłat ponownie ich zapytał: „Cóż więc mam uczynić z tym, którego nazywacie Królem Żydowskim?” Odpowiedzieli mu krzykiem: „Ukrzyżuj Go!” Piłat odparł: „Cóż więc złego uczynił?” Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: „Ukrzyżuj Go!” Wtedy Piłat, chcąc zadowolić tłum, uwolnił Barabasza, Jezusa zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.

(…)

Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go, potrząsali głowami, mówiąc: „Ej, Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, zejdź z krzyża i wybaw samego siebie!” Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie drwili między sobą i mówili: „Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Mesjasz, król Izraela, niechże teraz zejdzie z krzyża, żebyśmy widzieli i uwierzyli”. Lżyli Go także ci, którzy byli z Nim ukrzyżowani.

A gdy nadeszła godzina szósta, mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: „Eloi, Eloi, lema sabachthani”, to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Niektórzy ze stojących obok, słysząc to, mówili: „Patrz, woła Eliasza”. Ktoś pobiegł i napełniwszy gąbkę octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić, mówiąc: „Poczekajcie, zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, żeby Go zdjąć [z krzyża]”. Lecz Jezus zawołał donośnym głosem i oddał ducha.

(…)

 

Nasze spojrzenie

Dzisiejsza niedziela jest początkiem Wielkiego Tygodnia, który jest okazją do głębszego rozważania męki, śmierci, zmartwychwstania, a tym samym zbawienia i niepojętej miłości Boga do nas. Wielka tajemnica cierpienia i oddawania życia za innych. Jezus mógł nas zbawić w zupełnie inny sposób. Jednak śmierć za kogoś jest najwyższym aktem miłości. Tak bardzo chciał pokazać, że Mu na nas zależy.

W tych fragmentach widoczna jest samotność Jezusa. Jezus czuje się tak bardzo opuszczony, że nawet mówi tak do Boga Ojca: „Czemuś mnie opuścił?” Bł. Chiara Luce Badano bardzo chciała zjednoczyć się właśnie z Jezusem Opuszczonym, swoje trudności w relacjach i nauce, a także chorobę znosiła z uśmiechem i niezłomną wiarą. To dodawało jej sił, które promieniowały na innych.

Błogosławiona Chiaro, naucz nas trwać przy Jezusie Opuszczonym.