Ewangelia

J 3, 14-21

Bóg posłał SynaJezus powiedział do Nikodema: „Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.

A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu”.

 

Nasze spojrzenie

Lætáre, Ierúsalem!

Wraz z dzisiejszą niedzielą połowa wielkopostnego trudu i umartwienia minęła a Wielkanoc już coraz bliżej. Tę radość symbolizują różowe ornaty oraz kwiaty przy ołtarzu ale przede wszystkim możemy odnaleźć ją w Ewangelii. Czytaj resztę wpisu »

Ewangelia

J 2, 13-25

teaserbox_27131044Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie oraz siedzących za stołami bankierów. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powyrzucał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu Ojca mego targowiska». Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: «Gorliwość o dom Twój pożera Mnie».
W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: «Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?» Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo».
Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?»
On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.
Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w imię Jego, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zwierzał się im, bo dobrze wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co się kryje w człowieku.

 

Nasze spojrzenie

Kiedy próbuję wyobrazić sobie tę scenę, to widzę bardzo wielu ludzi, wiele osób, które bezpośrednio uczestniczyły w zdarzeniu – zostały wygnane przez Jezusa ze świątyni. Wydaje mi się jednak, że jeszcze więcej musiało być widzów tej sytuacji, w tym Jego uczniowie. Punkt obserwatora jest bardzo bezpieczny, wygodny. Mamy być jak On, więc musimy zastanowić się, do czego Jezus nas wzywa, czego nas uczy. Wydawałoby się, że Chrystus narobił tam niezłego bałaganu, zamieszania, chaosu i często nawet mówimy, że ten fragment Ewangelii kłóci się trochę z obrazem Jezusa, który jest zazwyczaj pełen spokoju, opanowania i łagodności. Ale właśnie ten bałagan i tak gwałtowne postawienie sprawy było niezbędne, żeby zrobić porządek.

  1. Co jest takiego w Twoim życiu, w Twoim otoczeniu, o co musisz mocno zawalczyć, wyjść z cienia i zrezygnować z roli wyłącznie obserwatora?
  2. Masz poczucie, że coś Ci się burzy, nie idzie po Twojej myśli, w Twoim życiu panuje wielki chaos? Może jest to potrzebne, aby zacząć, poukładać coś na nowo i zaprosić do tego Boga?

Rozważania zaczerpnięte ze strony slowozycialublin.wordpress.com

Ewangelia

Mk 9, 2-10

9Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden wytwórca sukna na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem.
Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni.
I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie». I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa.
A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych.

 

Nasze spojrzenie

W dzisiejszej Ewangelii widzimy Jezusa pełnego chwały, takiego, który może onieśmielać, czy nawet wręcz przerażać.

Uczestnicząc w Eucharystii, szczególnie podczas Podniesienia, mamy możliwość, podobnie jak Piotr, Jakub i Jan na Górze Tabor, bycia świadkami „współczesnego” Przemienienia Jezusa, Jego żywej obecności „w Hostii skrytej”. Mamy możliwość odczucia Jego majestatu. Wydaje się, że właśnie to prawdziwe, dogłębne odczucie wielkości Boga, przy jednoczesnym odkryciu swojej ludzkiej małości jest przyczyną owego onieśmielenia zarówno apostołów jak i nas.

W chwili ujrzenia własnej grzeszności, proporcjonalnej do stopnia odczucia chwały Bożej zdarza się, że nie wiemy co powiedzieć, jak się modlić. Wtedy z pomocą przychodzi sam Bóg Ojciec mówiąc: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie” oraz Jezus: „Wstańcie, nie lękajcie się!” (Mt 17,7). Nie musimy nic mówić, czasem wystarczy pokorna cisza w sercu otwarta na głos Boga, uwielbienie Jego wielkości i ufność w Jego miłosierdzie.

Ewangelia

Mk 1, 12-15

temptation of jesusDuch wyprowadził Jezusa na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana. Żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś Mu usługiwali.
Po uwięzieniu Jana przyszedł Jezus do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię».

 

Nasze spojrzenie

Jezus pości na pustyni czterdzieści dni. Bóg, który stał się człowiekiem czuł tak, jak człowiek. Był we wszystkim podobny do niego oprócz grzechu. Czas spędzony na pustyni był czasem bardzo trudnym. Jezus był wówczas kuszony przez szatana. Samotność i warunki pustynne na pewno nie były dla Niego łatwe. Ale był to czas umocnienia w Jego misji, jeden  z koniecznych elementów w Jego planie zbawienia. Czas ciszy, niebezpieczeństwa, pokusy, samotności. To wszystko było potrzebne, aby Jezus mógł powiedzieć: „Czas się wypełnił. Już blisko jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie tej radosnej nowinie”.  

Czy wierzę w szatana i zło na świecie? Czy dostrzegam je wokół siebie?
Jak walczę z pokusami? Czy modlę się wówczas do Boga o umocnienie?
Czy zdaje sobie sprawę, że pewne wyrzeczenia w moim życiu są konieczne, aby móc działać według woli Boga i aby rozwijać siebie jako człowieka?

Ewangelia

Mk 1, 40-45

Christ_Healing_the_LeperPewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadając na kolana, prosił Go: «Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić». Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony». Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony.
Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił ze słowami: «Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich».
Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.

 

Nasze spojrzenie

Zawsze kiedy czytam ten fragment Ewangelii mam przed oczami obraz Jezusa, który patrzy na człowieka z ogromną miłością, wyciąga na niego rękę i mówi: Chcę, bądź oczyszczony. Przypomina mi to o tym, że to Bóg jest Panem mojego życia i to Jemu najbardziej zależy na moim szczęściu. A ja tak często liczę na własne siły – proszę Go wprawdzie o pomoc, ale chcę, by załatwił „to” po mojemu. Wcale niełatwo jest powtórzyć za niewidomym: Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. Ofiarować Mu całego siebie i wszystkie swoje rozterki, lęki i obawy. Po prostu zaufać. A przecież On jest WIECZNY i WSZECHMOGĄCY. Czy przypadkiem o tym nie zapominam?…

Ewangelia

Mk 1, 29-39

AGN35544Gdy Jezus po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On zbliżył się do niej i ująwszy ją za rękę podniósł. Gorączka ją opuściła i usługiwała im.
Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest.
Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: «Wszyscy Cię szukają». Lecz On rzekł do nich: «Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem». I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

 

Nasze spojrzenie

Pan Jezus podczas Swojej działalności w Galilei spotkał bardzo wielu różnych ludzi. Często byli oni chorzy i cierpiący. Jezus nigdy nie zostawiał nikogo w potrzebie. Zawsze starał się wszystkim pomóc, nie zwracając uwagi czy jest to teściowa Szymona, czy jakiś biedny bezimienny człowiek. A jak my reagujemy gdy spotkamy osobę chorą, biedną lub starszą? Czy zawsze jesteśmy gotowi aby pomagać? Niektórzy mogliby stwierdzić, że przecież nie mamy siły uzdrawiania Jezusa, więc niewiele możemy zrobić. Tylko czy jedynie w taki sposób możemy pomagać? Odpowiedź możemy znaleźć właśnie w dzisiejszej Ewangelii i w zachowaniu Jezusa. Jezus następnego dnia po uzdrowieniu i wyrzuceniu złych duchów udał się samotnie na miejsce pustynne, aby tam w ciszy modlić się do Swego Ojca w intencji osób, które uzdrowił i uwolnił od działania złego ducha. My też powinniśmy brać przykład z Jezusa i modlić się za osoby starsze, chore, cierpiące, bo najlepszym prezentem jaki możemy ofiarować drugiej osobie jest nasza modlitwa.

Ewangelia

Mk 1, 21-28

Jesus HealingW mieście Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką; uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie.
Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: „Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boży”.
Lecz Jezus rozkazał mu surowo: „Milcz i wyjdź z niego”. Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego.
A wszyscy się zdumiewali, tak że jeden drugiego pytał: „Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są mu posłuszne”. I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.

 

Nasze spojrzenie

Codziennie mierzymy się z przeróżnymi pokusami, sprawami, rzeczami, które odwracają naszą uwagę od Boga i Jego przykazań. Tak krzyczy świat, który zagłusza Bożą naukę, zasypuje nas zbędnymi, często nieprawdziwymi informacjami.

Czytaj resztę wpisu »

Ewangelia

Mk 1, 14-20

calling of peter and andrewGdy Jan został uwięziony, przyszedł Jezus do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię».
Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. Jezus rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi». I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim.
Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego, Zebedeusza razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim.

 

Nasze spojrzenie

„Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”- pomyśl, który raz w życiu słyszysz to zdanie. Domyślam się, że na pewno nie pierwszy. A teraz zastanów się ile razy według niego postąpiłeś? Nawróć się- zmień bieg swojego życia, odrzuć to co Cię zniewala, sprowadza na niewłaściwy tor, oddala od Chrystusa. To również do Ciebie Bóg przez Swojego Syna mówi dzisiaj : Pójdź za mną! Do Ciebie który masz mnóstwo swoich ziemskich spraw: szkołę/uczelnię, pracę, przyjaciół, rodzinę. Bóg przychodzi do Ciebie, chce byś był blisko Niego, albo co lepsze, to On chce być blisko Ciebie. Rozumiesz jak wielka łaska cię spotyka ?

Czytaj resztę wpisu »

Ewangelia

J 1, 35-42

5.1.2Jan stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: „Oto Baranek Boży”. Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: „Czego szukacie?” Oni powiedzieli do Niego: „Rabbi, to znaczy: Nauczycielu, gdzie mieszkasz?” Odpowiedział im: „Chodźcie, a zobaczycie”. Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej.

Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: „Znaleźliśmy Mesjasza”, to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: „Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz się nazywał Kefas”, to znaczy: Piotr.

 

Nasze spojrzenie

Dziś czytamy fragment ewangelii o powołaniu pierwszych uczniów. Podczas publicznej działalności za Jezusem chodziły czasami setki a nawet tysiące ludzi. Jednak On swoją naukę kieruje nie do mas ale do jednostek, wybranych, do tych, których nazywa swoimi uczniami. Czytaj resztę wpisu »

Ewangelia

Mk 1,6b-11

123Jan Chrzciciel tak głosił: «Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym».
W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na siebie. A z nieba odezwał się głos: «Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie».

 

Nasze spojrzenie

Chrzest Jezusa oznacza początek Jego publicznej misji. Jest to znak namaszczenia Duchem Świętym. Bóg wypowiada słowa: „Tyś jest mój Syn Umiłowany, w Tobie mam upodobanie” do nas samych, do naszej Wspólnoty. Świadczy to o naszej przynależności do Boga Ojca. Bóg jako swe dzieci przygotowuje nas do rozpoczęcia apostolstwa misji nam powierzonej, wypełnienia zadania. Jeżeli jednoczymy się z Jezusem, Bóg w każdym z nas widzi swoje przybrane dziecko.

Poczujmy się więc wybrani, umiłowani i posłani. Razem z Jezusem Chrystusem stańmy w Jordanie i przyjmijmy do serca słowa, które Bóg do nas kieruje.

Czy staram się rozpoznawać misję jaką Bóg mi powierzył ?
Bóg wybrał właśnie Ciebie byś niósł ludziom jak wielkie jest Jego Miłosierdzie.