Ewangelia

Łk 24, 35-48

risen-lordUczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba.
A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam».
Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi.
Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?» Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec nich.
Potem rzekł do nich: «To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma.
I rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego».

 

Nasze spojrzenie

Pierwsze zdanie Ewangelii pokazuje, że w opowieściach apostołów Jezus pozostaje jedynie wspomnieniem. Tak jakby z Jego śmiercią na krzyżu skończyła się Jego historia. Dlatego właśnie tak wielki strach ich ogarnął, gdy zobaczyli Go żywego pośród nich; zdawało się im, że to zjawa.
My też często uśmiercamy Jezusa, chcąc Mu pokazać, że nic w naszym życiu nie działa, że wszystkim musimy zająć się sami. Dziś Jezus przypomina nam, że prawdziwie Zmartwychwstał, żyje i działa w naszym życiu. Jest z nami podczas posiłku, podczas pracy, nauki, w chwilach radości i smutku.

  1. Czy wierzysz, że Jezus naprawdę powstał z martwych i żyje?
  2. Czy wierzysz, że realnie działa i prowadzi Cię w twoim życiu?
  3. Czy ufasz Jezusowi, że potrafi trudne sytuacje i twoje krzyże przemienić w życie?

Rozważania zaczerpnięte ze strony slowozycialublin.wordpress.com

Ewangelia

J 20, 19-31

icon-for-sunday-of-thomasByło to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana.
A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».
Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!»
Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę».
A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym».
Tomasz Mu odpowiedział: «Pan mój i Bóg mój!»
Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».
I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej książce, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego.

 

Nasze spojrzenie

Jezus ukazuje się swoim uczniom przede wszystkim z dwóch powodów. Po pierwsze po to, aby pokazać Apostołom, że On naprawdę zmartwychwstał.

    Po drugie, aby przekazać im Swego Ducha i udzielić władzy odpuszczania grzechów, czyli ustanowić sakrament pokuty i pojednania. Należy zaznaczyć, że sakrament ów jest najpełniejszym aktem Bożego miłosierdzia względem każdego człowieka przystępującego do spowiedzi.

   Nauka jaka dla nas płynie z tej Ewangelii mówi, że Chrystus ukazuje się każdemu z nas w indywidualnym spotkaniu, abyśmy uwierzyli, że On prawdziwie zmartwychwstał. Następnie musimy nieść światu prawdę o tym wydarzeniu, nie zapominając o równie wielkim przesłaniu o Jego nieskończonym miłosierdziu.  Do głoszenia tych prawd Jezus Chrystus udziela nam nieustannie Ducha Świętego.

1. Jakie było twoje pierwsze prawdziwe, indywidualne spotkanie z Jezusem Zmartwychwstałym?

2. Co oznaczają dla ciebie słowa pozdrowienia „Zmartwychwstał Pan- prawdziwie zmartwychwstał”? Jak często ich używasz?

3.Czy naprawdę wierzysz w to, że w każdym sakramencie pokuty i pojednania Chrystus udziela Ci Swego miłosierdzia?

 

Ewangelia

J 20, 1-9

grafspoed_grtPierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus miłował, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono».
Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.
Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych.

 

Nasze spojrzenie

Zmartwychwstanie Jezusa jest wydarzeniem, które nadaje sens. Nie tylko sens naszej wiary, nie tylko sens naszej religii, ale sens NASZEMU ŻYCIU! a nawet sens całej ludzkości.

 

W scenach z dzisiejszej Ewangelii widzimy duży dynamizm, najpierw Maria Magdalena biegnie do Apostołów z wieścią, że zabrano Jezusa, następnie uczniowie wychodzą, idą, aż w końcu biegną do grobu. Tak to jest z życiem prawdziwych uczniów, że nabiera ono tempa, jest przepełnione „Bożym dynamizmem” po tym, jak uwierzymy, że nasz Pan Prawdziwie Zmartwychwstał.

 

Życzę sobie i Wam tego, żeby spotkanie ze Zmartwychwstałym Chrystusem wprowadziło nasze życie na „wysokie obroty” we wzrastaniu do świętości, by te Święta Wielkiejnocy były dla nas czasem „nabierania prędkości” na naszej drodze do zmartwychwstania.

Ewangelia

Mk 15, 1-39

1233(…)

Na każde zaś święto miał zwyczaj uwalniać im jednego więźnia, którego żądali. A był tam jeden, zwany Barabaszem, uwięziony z buntownikami, którzy w rozruchu popełnili zabójstwo. Tłum przyszedł i zaczął domagać się tego, co zawsze im czynił. Piłat im odpowiedział: „Jeśli chcecie, uwolnię wam Króla Żydowskiego?” Wiedział bowiem, że arcykapłani wydali Go przez zawiść.  Lecz arcykapłani podburzyli tłum, żeby uwolnił im raczej Barabasza. Piłat ponownie ich zapytał: „Cóż więc mam uczynić z tym, którego nazywacie Królem Żydowskim?” Odpowiedzieli mu krzykiem: „Ukrzyżuj Go!” Piłat odparł: „Cóż więc złego uczynił?” Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: „Ukrzyżuj Go!” Wtedy Piłat, chcąc zadowolić tłum, uwolnił Barabasza, Jezusa zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.

(…)

Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go, potrząsali głowami, mówiąc: „Ej, Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, zejdź z krzyża i wybaw samego siebie!” Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie drwili między sobą i mówili: „Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Mesjasz, król Izraela, niechże teraz zejdzie z krzyża, żebyśmy widzieli i uwierzyli”. Lżyli Go także ci, którzy byli z Nim ukrzyżowani.

A gdy nadeszła godzina szósta, mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: „Eloi, Eloi, lema sabachthani”, to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Niektórzy ze stojących obok, słysząc to, mówili: „Patrz, woła Eliasza”. Ktoś pobiegł i napełniwszy gąbkę octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić, mówiąc: „Poczekajcie, zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, żeby Go zdjąć [z krzyża]”. Lecz Jezus zawołał donośnym głosem i oddał ducha.

(…)

 

Nasze spojrzenie

Dzisiejsza niedziela jest początkiem Wielkiego Tygodnia, który jest okazją do głębszego rozważania męki, śmierci, zmartwychwstania, a tym samym zbawienia i niepojętej miłości Boga do nas. Wielka tajemnica cierpienia i oddawania życia za innych. Jezus mógł nas zbawić w zupełnie inny sposób. Jednak śmierć za kogoś jest najwyższym aktem miłości. Tak bardzo chciał pokazać, że Mu na nas zależy.

W tych fragmentach widoczna jest samotność Jezusa. Jezus czuje się tak bardzo opuszczony, że nawet mówi tak do Boga Ojca: „Czemuś mnie opuścił?” Bł. Chiara Luce Badano bardzo chciała zjednoczyć się właśnie z Jezusem Opuszczonym, swoje trudności w relacjach i nauce, a także chorobę znosiła z uśmiechem i niezłomną wiarą. To dodawało jej sił, które promieniowały na innych.

Błogosławiona Chiaro, naucz nas trwać przy Jezusie Opuszczonym.

Ewangelia

J 12, 20-33

28003042.90ee830925f6f4.4Wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon Bogu w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go, mówiąc: «Panie, chcemy ujrzeć Jezusa». Filip poszedł i powiedział Andrzejowi. Z kolei Andrzej i Filip poszli i powiedzieli Jezusowi.
A Jezus dał im taką odpowiedź: «Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec.
Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, uwielbij imię Twoje».
Wtem rozległ się głos z nieba: «I uwielbiłem i znowu uwielbię». Tłum stojący usłyszał to i mówił: «Zagrzmiało!» Inni mówili: «Anioł przemówił do Niego». Na to rzekł Jezus: «Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was. Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie».
To powiedział zaznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć.

 

Nasze spojrzenie

Mamy stać się chlebem, który każdy może po trochę wziąć, mamy obumrzeć, by stać się dla innych. Ziarno musi obumrzeć, by wydać obfity plon. Tylko wtedy uzyskamy pełnie szczęścia, gdy obumrzemy, czyli zgodzimy się na służbę Miłości. Bóg złożył w naszym sercu ziarno miłości i pragnie, by to ziarno wydało plon. Wychodząc z siebie, robiąc miejsce drugiemu, przyjmując innych w ich odmienności wchodzimy w źródło Miłości, czyli Boga i pozwalam, by Bóg kochał innych przeze mnie. Wtedy ziarno miłości kiełkuje. Amen!

Ewangelia

J 3, 14-21

Bóg posłał SynaJezus powiedział do Nikodema: „Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.

A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu”.

 

Nasze spojrzenie

Lætáre, Ierúsalem!

Wraz z dzisiejszą niedzielą połowa wielkopostnego trudu i umartwienia minęła a Wielkanoc już coraz bliżej. Tę radość symbolizują różowe ornaty oraz kwiaty przy ołtarzu ale przede wszystkim możemy odnaleźć ją w Ewangelii. Czytaj resztę wpisu »

Ewangelia

J 2, 13-25

teaserbox_27131044Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie oraz siedzących za stołami bankierów. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powyrzucał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu Ojca mego targowiska». Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: «Gorliwość o dom Twój pożera Mnie».
W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: «Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?» Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo».
Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?»
On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.
Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w imię Jego, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zwierzał się im, bo dobrze wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co się kryje w człowieku.

 

Nasze spojrzenie

Kiedy próbuję wyobrazić sobie tę scenę, to widzę bardzo wielu ludzi, wiele osób, które bezpośrednio uczestniczyły w zdarzeniu – zostały wygnane przez Jezusa ze świątyni. Wydaje mi się jednak, że jeszcze więcej musiało być widzów tej sytuacji, w tym Jego uczniowie. Punkt obserwatora jest bardzo bezpieczny, wygodny. Mamy być jak On, więc musimy zastanowić się, do czego Jezus nas wzywa, czego nas uczy. Wydawałoby się, że Chrystus narobił tam niezłego bałaganu, zamieszania, chaosu i często nawet mówimy, że ten fragment Ewangelii kłóci się trochę z obrazem Jezusa, który jest zazwyczaj pełen spokoju, opanowania i łagodności. Ale właśnie ten bałagan i tak gwałtowne postawienie sprawy było niezbędne, żeby zrobić porządek.

  1. Co jest takiego w Twoim życiu, w Twoim otoczeniu, o co musisz mocno zawalczyć, wyjść z cienia i zrezygnować z roli wyłącznie obserwatora?
  2. Masz poczucie, że coś Ci się burzy, nie idzie po Twojej myśli, w Twoim życiu panuje wielki chaos? Może jest to potrzebne, aby zacząć, poukładać coś na nowo i zaprosić do tego Boga?

Rozważania zaczerpnięte ze strony slowozycialublin.wordpress.com

Ewangelia

Mk 9, 2-10

9Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden wytwórca sukna na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem.
Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni.
I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie». I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa.
A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych.

 

Nasze spojrzenie

W dzisiejszej Ewangelii widzimy Jezusa pełnego chwały, takiego, który może onieśmielać, czy nawet wręcz przerażać.

Uczestnicząc w Eucharystii, szczególnie podczas Podniesienia, mamy możliwość, podobnie jak Piotr, Jakub i Jan na Górze Tabor, bycia świadkami „współczesnego” Przemienienia Jezusa, Jego żywej obecności „w Hostii skrytej”. Mamy możliwość odczucia Jego majestatu. Wydaje się, że właśnie to prawdziwe, dogłębne odczucie wielkości Boga, przy jednoczesnym odkryciu swojej ludzkiej małości jest przyczyną owego onieśmielenia zarówno apostołów jak i nas.

W chwili ujrzenia własnej grzeszności, proporcjonalnej do stopnia odczucia chwały Bożej zdarza się, że nie wiemy co powiedzieć, jak się modlić. Wtedy z pomocą przychodzi sam Bóg Ojciec mówiąc: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie” oraz Jezus: „Wstańcie, nie lękajcie się!” (Mt 17,7). Nie musimy nic mówić, czasem wystarczy pokorna cisza w sercu otwarta na głos Boga, uwielbienie Jego wielkości i ufność w Jego miłosierdzie.

Ewangelia

Mk 1, 12-15

temptation of jesusDuch wyprowadził Jezusa na pustynię. Czterdzieści dni przebył na pustyni, kuszony przez szatana. Żył tam wśród zwierząt, aniołowie zaś Mu usługiwali.
Po uwięzieniu Jana przyszedł Jezus do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię».

 

Nasze spojrzenie

Jezus pości na pustyni czterdzieści dni. Bóg, który stał się człowiekiem czuł tak, jak człowiek. Był we wszystkim podobny do niego oprócz grzechu. Czas spędzony na pustyni był czasem bardzo trudnym. Jezus był wówczas kuszony przez szatana. Samotność i warunki pustynne na pewno nie były dla Niego łatwe. Ale był to czas umocnienia w Jego misji, jeden  z koniecznych elementów w Jego planie zbawienia. Czas ciszy, niebezpieczeństwa, pokusy, samotności. To wszystko było potrzebne, aby Jezus mógł powiedzieć: „Czas się wypełnił. Już blisko jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie tej radosnej nowinie”.  

Czy wierzę w szatana i zło na świecie? Czy dostrzegam je wokół siebie?
Jak walczę z pokusami? Czy modlę się wówczas do Boga o umocnienie?
Czy zdaje sobie sprawę, że pewne wyrzeczenia w moim życiu są konieczne, aby móc działać według woli Boga i aby rozwijać siebie jako człowieka?

Ewangelia

Mk 1, 40-45

Christ_Healing_the_LeperPewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadając na kolana, prosił Go: «Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić». Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony». Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony.
Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił ze słowami: «Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich».
Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.

 

Nasze spojrzenie

Zawsze kiedy czytam ten fragment Ewangelii mam przed oczami obraz Jezusa, który patrzy na człowieka z ogromną miłością, wyciąga na niego rękę i mówi: Chcę, bądź oczyszczony. Przypomina mi to o tym, że to Bóg jest Panem mojego życia i to Jemu najbardziej zależy na moim szczęściu. A ja tak często liczę na własne siły – proszę Go wprawdzie o pomoc, ale chcę, by załatwił „to” po mojemu. Wcale niełatwo jest powtórzyć za niewidomym: Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić. Ofiarować Mu całego siebie i wszystkie swoje rozterki, lęki i obawy. Po prostu zaufać. A przecież On jest WIECZNY i WSZECHMOGĄCY. Czy przypadkiem o tym nie zapominam?…