Wśród nocnej ciszy…

  dsc_0008 W dniu 15 grudnia odbyło się spotkanie opłatkowe naszego oddziału. Była to okazja do złożenia sobie życzeń i połamania się opłatkiem oraz wspólnego śpiewania kolęd. Po odczytaniu Ewangelii wg św. Łukasza, mówiącego nam o narodzinach Jezusa Chrystusa, ks. asystent  Tomasz Gap podzielił się z nami refleksją dotyczącą tajemnicy przyjścia Zbawiciela na świat, czyli do każdego z nas. Ks. Tomasz życzył nam przy tym, abyśmy tak samo jak pasterze, mieli odwagę wyruszyć do Betlejem, żeby spotkać „Zbawiciela, którym jest Mesjasz Pan” (Łk, 2,11). A po spotkaniu z Nim, mieli w sobie zapał do głoszenia świadectwa wypływającego właśnie z tego niezwykłego spotkania.

Przy wigilijnym stole każdy z nas mógł porozmawiać z drugim człowiekiem, połamać się z nim opłatkiem, a nawet  powierzyć swoje troski i zmartwienia. Krótko mówiąc poczuć się jak w rodzinie 🙂

A oto krótka fotorelacja z naszego opłatkowego spotkania 🙂

This slideshow requires JavaScript.

8.12.2016 r. – Przewodnicy na adwentowej drodze

sw-rodzinaSzczególnymi patronami czasu adwentu są m. in. Maryja i Józef. To właśnie ich osobom poświęciliśmy więc nasze kolejne spotkanie. Chcieliśmy przyjrzeć się temu, jak przeżywali swój adwent oczekując narodzin Jezusa i jak zmieniło się przez to ich życie. Pracując w dwóch grupach (żeńskiej i męskiej) próbowaliśmy spojrzeć na Maryję i Józefa z troszkę innej perspektywy, zastanawiając się np. jak wyglądało ich życie zanim się spotkali oraz co mogli czuć w różnych sytuacjach przed narodzeniem Jezusa, gdy podejmowali życiowe decyzje. Odpowiadaliśmy sobie na pytanie, czego możemy się od nich uczyć, a pomocne w tym były m. in. fragmenty adhortacji apostolskiej Jana Pawła II o św. Józefie „Redemptoris custos”.

 

III Niedziela Adwentu – moja „pustynia” i mój Jan Chrzciciel

Ewangelia

Mt 11,2-11

Gdy Jan usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem: «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» Jezus im odpowiedział: «Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi». Gdy oni odchodzili, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: «Coście wyszli oglądać na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po coście więc wyszli? Proroka zobaczyć? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby Ci przygotował drogę. Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on».

Nasze spojrzenie

lady-czlowiek-pustyniaW dzisiejszej ewangelii Jezus zadaje nam konkretne pytania: „Coście wyszli oglądać na pustyni? (…) Coście wyszli zobaczyć?”

Oto trzeba nam dzisiaj, na półmetku Adwentu, odpowiedzieć sobie na pytanie: co jest moją „pustynią” w okresie oczekiwania na przyjście Jezusa? Pustynia jako symbol postu, wyrzeczenia, wewnętrznego oczyszczenia. Taką „pustynią” mogą być np. adwentowe postanowienia, chodzenie na Roraty, uczestniczenie w rekolekcjach czy chociażby codzienne rozważanie Słowa Bożego. Jest jedna cecha, która powinna łączyć te nasze „pustynie”- jest nią cisza. Dopiero w tej ciszy człowiek jest w stanie usłyszeć „głos wołającego na pustyni”, który jest przecież głosem samego Boga.

Jak wiemy, Bóg przez wieki przemawiał do ludzi za pośrednictwem drugiego człowieka. Również i dziś Bóg posługuje się drugim człowiekiem, aby do nas przemówić, tak jak posłużył się Janem Chrzcicielem. Drugim pytaniem jakie przed nami stawia dzisiejsza Ewangelia jest następujące: kto w moim życiu, w czasie tegorocznego Adwentu, jest tym, który tak jak Jan Chrzciciel, przemawia do mnie w imieniu samego Boga, nawołując mnie do nawrócenia? Może nim być np. ksiądz rekolekcjonista, znajoma siostra zakonna, autor ciekawej książki, artykułu czy też ksiądz proboszcz z mojej parafii wygłaszający kazania na mszach św. roratnych.

Zachęcam Cię dzisiaj do odpowiedzenia sobie na powyższe dwa pytania, które wypływają z dzisiejszej ewangelii.

II Niedziela Adwentu- Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, dla Niego prostujcie ścieżki!

Ewangelia

Mt 3,1-12

droga-pana
W owym czasie wystąpił Jan Chrzciciel i głosił na Pustyni Judzkiej te słowa:«Nawróćcie się, bo bliskie jest Królestwo Niebieskie». Do niego to odnosi się słowo proroka Izajasza, gdy mówi: „Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego”. Sam zaś Jan nosił odzienie ze sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a jego pokarmem była szarańcza i miód leśny. Wówczas ciągnęły do niego Jerozolima oraz cała Judea i cała okolica nad Jordanem. Przyjmowano od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając przy tym swe grzechy. A gdy widział, że przychodzi do chrztu wielu spośród faryzeuszów i saduceuszów, mówił im: «Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem? Wydajcie więc godny owoc nawrócenia, a nie myślcie, że możecie sobie mówić: „Abrahama mamy za ojca”, bo powiadam wam, że z tych kamieni może Bóg wzbudzić dzieci Abrahamowi. Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona. Każde więc drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. Ja was chrzczę wodą dla nawrócenia; lecz Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie; ja nie jestem godzien nosić Mu sandałów. On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym».

Nasze spojrzenie

   Za nami druga niedziela Adwentu, czasu przygotowania na przyjście naszego Pana. Akcja Ewangelii rozgrywa się na Pustyni Judzkiej gdzie tłumy ściągają do Jana Chrzciciela. I to jest właśnie świetny plan na czas jakim jest Adwent. To czas by wyjść na pustynię i zostawić to czym  żyjemy na co dzień, odrzucić zgiełk świata, nasze przyjemności i podjąć trud wędrówki po nowego siebie. Pomagają nam w tym nasze postanowienia i zadania adwentowe, ranne wstawanie na Roraty czy rekolekcje.

   Ludzie zafascynowani prostotą życia Jana przybywali tam, aby wyznawać swoje grzechy i w wodzie obmywać brud swoich serc. Przychodzili też uczeni w Piśmie lecz zapewne nie po to, by się nawrócić, ale po to, by pokazać jacy są pobożni. To wszystko czego się podejmujemy w tym czasie musi nas prowadzić do przemiany naszego życia, nie tylko odbębnienia poszczególnych obowiązków.

   Na koniec Jan Chrzciciel wskazuje na Jezusa jako Tego, który jest potężniejszy i ma moc wybawienia nas (pszenicy) od naszych grzechów (plew).

24.11.2016r. – 100% ludzi…

  100% ludzi… rodzi się, ma biologicznych rodziców, mieszka na Ziemi, oddycha wykorzystując do tego tlen, ma serce itp., itd. A ty jakbyś dokończył to zdanie?

   Na ostatnim spotkaniu w listopadzie próbowaliśmy oswoić się z pewną przerażającą i wzbudzającą w nas lęk myślą, że oto 100% ludzi… umiera. Spotkanie to było podsumowaniem cyklu listopadowych spotkań, na których w wielu wymiarach i z rożnych perspektyw przyglądaliśmy się bardzo trudnemu tematowi jakim jest śmierć, przemijanie odchodzenie bliskich nam osób. I oto właśnie na ostatnim spotkaniu próbowaliśmy uświadomić sobie kruchość życia oraz to, że także i my, pomimo naszego młodego wieku, nie jesteśmy wolni od śmierci doczesnej.

   Pierwszym punktem spotkania było narysowanie swojej osi życia i zaznaczenie na niej ważnych i przełomowych momentów w swoim życiu oraz odpowiedzenie sobie na pytanie ile lat każdy z nas chce żyć ?  Zadanie to uświadomiło nam, że pomimo naszego młodego wieku, w życiu każdego z nas dokonało się już naprawdę sporo ważnych i przełomowych a zarazem wspaniałych i wartościowych przemian.

   W kolejnej części spotkania podzieliliśmy się na grupy, w ramach których omawialiśmy i dyskutowaliśmy na temat wierszy ks. Jana Twardowskiego („Żal”, „Śpieszmy się…”, „O braciach pytających się samych siebie”, „Żeby wrócić”) oraz Barbary Lesz („Wyścig z czasem”). Wiersze te traktują o przemijaniu, odchodzeniu oraz o kruchości i ulotności ludzkiego życia. Zachęcam do zapoznania się z nimi w wolnej chwili. A jako zachętę przytoczę jeden z nich:

ks. Jan Twardowski

Żal

Zofii Małynowicz

Żal że się za mało kochało
że się myślało o sobie
że się już nie zdążyło
że było za późno

choćby się teraz pobiegło
w przedpokoju szurało
niosło serce osobne
w telefonie szukało
słuchem szerszym od słowa

choćby się spokorniało
głupią minę stroiło
jak lew na muszce

choćby się chciało ostrzec
że pogoda niestała
bo tęcza zbyt czerwona
a sól zwilgotniała

choćby się chciało pomóc
własną gębą podmuchać
w rosół za słony

wszystko już potem za mało
choćby się łzy wypłakało
nagie niepewne

   Na styku kończącego się  listopada- miesiąca modlitw za zmarłych i Adwentu- okresu oczekiwania na przyjście Jezusa Chrystusa, także w wymiarze eschatologicznym, zachęcam aby jeszcze raz dokonać refleksji nad przemijaniem i kruchością ludzkiego życia. Jednak należy przy tym pamiętać, że dla nas chrześcijan śmierć nie jest kresem życia, ale jedynie bramą, przez którą przechodzimy do nowego, lepszego życia.

 

images

 

I Niedziela Adwentu-Potrzeba czujności w oczekiwaniu na przyjście Chrystusa

Ewangelia

Mt 24,37-44

   Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy dwóch będzie w polu: jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dwie będą mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, druga zostawiona. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie».

 

Nasze spojrzenie

 adwent   W naszym życiu ciągle na coś oczekujemy, jedni na wakacje, inni na urodziny czy jakiś ważny dzień. Każdy ma coś wymarzonego, na co czeka i co daje mu nadzieję. Jako chrześcijanie również rozpoczynamy dzisiaj swoje wyczekiwanie. Jest to wyczekiwanie na święta Bożego Narodzenia, czyli na przyjście Syna Człowieczego. Jezus wyraźnie zapowiada to co się stanie, porównując to do czasów Noego. Tak odległe czasy a jakże nam bliskie, ludzie żyli beztrosko zajmując się codziennością i nie zauważyli potopu. Pan przyjdzie na ten świat, kiedy nikt się nie będzie tego spodziewał i domyślał. Jezus zachęca nas abyśmy zawsze czuwali bo nie wiemy kiedy nasz Pan przyjdzie.
Jako ludzie lubimy wiedzieć kiedy się coś stanie i być na to przygotowanym. Łatwo jest się nam utożsamić z gospodarzem. Gdyby wiedział, nie pozwoliłby, aby skradziono jego dorobek.
Ciężko przygotować się na coś, co nie wiemy kiedy nadejdzie. Adwent jest czasem, kiedy łatwo zatracić się w kupowaniu prezentów. Oddalamy się wtedy od prawdziwego oczekiwania na przyjście Jezusa. Wzorem na ten wyjątkowy czas niech będą dla nas słowa refrenu znanej piosenki Siewców Lednicy:

,,Nasze oczekiwanie na Ciebie Panie nie ustanie.
Usłysz nasze wołanie. Idziemy Tobie na spotkanie”

   A na koniec warto zastanowić się co zrobić, aby ten Adwent nie został zmarnowany. Może jakieś konkretne postanowienie?

Wchodzisz w to? Jesteś Gotów? Bo ja tak!

17.11.2016r. – Po co Ci to wiadro?

„Po co ci to wiadro?”– zapytałam pewną kobietę, którą spotkałam z wiadrem w ręku. „To jest mój klucz do nieba!” – odpowiedziała rozpromieniona. – „Nie modliłam się nigdy za wiele, rzadko chodziłam do kościoła, ale raz zdarzyło mi się przed Bożym Narodzeniem wysprzątać za darmo cały dom pewnej biednej, starej kobiecie. To było moje wybawienie!”. Jest to kolejna wskazówka, że jednak zawsze najważniejsza jest miłość.
(…)
Dusza pewnego mężczyzny opowiadała mi: „Straciłem życie w wypadku motocyklowym w Wiedniu. Nie przestrzegałem przepisów i to było przyczyną mojego nieszczęścia”. Zapytałam go: „Czy byłeś przygotowany na życie wieczne?”. „Byłbym nieprzygotowany – wyznał mi – ale Pan Bóg daje każdemu, kto tylko nie jest butny i arogancki i nie grzeszy przeciw Niemu zuchwałością, jeszcze dwie, trzy minuty czasu na wzbudzenie żalu za grzechy. I tylko ten, kto to odrzuci, zostaje potępiony.”
Interesujący i pouczający był jego komentarz: „W takim wypadku ludzie często mówią: „Śmierć widać była mu przeznaczona”. Zgodnie z planem Bożym powinienem żyć jeszcze jakieś trzydzieści lat; dopiero wtedy wybiłaby moja godzina. Dlatego nigdy nie wolno nam bez potrzeby ryzykować życia.”

To tylko niektóre fragmenty książki Marii Simmy „Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi”. O tym, czym jest czyściec i jak pomagać duszom czyśćcowym rozmawialiśmy na spotkaniu 17 listopada.

Niekiedy padają zarzuty, że czyśćca nie ma, skoro nie ma takiego słowa w Piśmie Świętym. Jednak wystarczy przeczytać fragmenty o skrótach: 2 Mch 12,38-45, Łk 12:47-48, Mt 5:25-26. W szczególności ten ostatni dla mnie osobiście bardzo mocno mówi o rzeczywistości czyśćca. Samo słowo „czyściec” wynika z Tradycji Kościoła Katolickiego.

Czym jest czyściec? Jest to stan, w którym dusza się oczyszcza, by móc wejść do nieba. S. Emanuel z Medjugorie porównuje to do sytuacji, gdy sprzątamy mieszkanie. Jesteśmy brudni, chodzimy w roboczych ubraniach. Nagle dzwonek do drzwi. Okazuje się, że niespodziewanie przyszedł nasz najlepszy przyjaciel, odświętnie ubrany. Chcemy się mu rzucić na szyję, ale zaraz… Jesteśmy brudni. Mówimy mu więc: „poczekaj, umyję się i przebiorę”.

Do tej pory żyło wiele osób, zakonnych i świeckich, które miały łaskę widzenia czyśćca i rozmawiania z duszami czyśćcowymi. Pisały o tym m.in. bł. Anna Katarzyna Emmerich w „Sekretach dusz czyśćcowych”, s. Maria od Krzyża z Valognes w „Rękopisie z czyśćca”, św. Katarzyna z Genui w „Rozprawie o czyśćcu”, św. Faustyna Kowalska w swoim „Dzienniczku”, czy też wspomniana już Maria Simma w książce „Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi”. Większość z tych tekstów jest dostępna w internecie – w formie pdf lub też audiobook’ów na YouTube . W tych tekstach został opisany wygląd czyśćca, sposób pomocy i przestrogi dla żyjących, w jaki sposób powinniśmy żyć, aby nie stracić szansy na niebo.

Najważniejsze, co powinniśmy wiedzieć, jest to, że dusze przebywające w czyśćcu mogą wejść szybciej do nieba dzięki modlitwie, jednak oni sami nie mogą się za siebie modlić. Możemy to zrobić my, dlatego też nie wolno nam zapominać w modlitwie o tych, którzy sami nie mogą sobie pomóc. Te dusze natomiast, choć nie mogą modlić się za siebie, to mogą skutecznie modlić się za żyjących i z pewnością nie pozostaną nam dłużne za naszą modlitwę.

Maria Simma dowiedziała się od dusz, w jaki sposób można im pomóc:

„1) Szczególnie poprzez ofiary na Msze święte, których nic nie jest w stanie zastąpić.

2) Zastępcze cierpienia pokutne. Każde cierpienie, czy cielesne, czy duchowe, które podejmuje się dla dusz w czyśćcu, przynosi im dużą ulgę.

3) Różaniec to po mszy najbardziej skuteczny środek pomocy duszom czyśćcowym. Wyzwala on codziennie wiele dusz, które bez niego musiałyby cierpieć jeszcze wiele lat.

4) Dużą ulgę przynieść może także droga krzyżowa.

5) Dusze czyśćcowe mówią, że nieocenione są odpusty. Są one przyznaniem im zadośćuczynienia, jakie Jezus Chrystus uczynił Bogu Ojcu w niebie. Kto za życia często ofiarowuje odpusty za dusze cierpiące w czyśćcu, również w godzinie śmierci otrzyma prędzej niż inni łaskę odpustu zupełnego. Okrucieństwem jest niewykorzystanie tych skarbów Kościoła dla dusz cierpiących w czyśćcu. Podobnym okrucieństwem byłoby, gdyby człowiek stał przed górą złotych monet i miał możliwość brać z niej, ile zechce, aby podzielić się z cierpiącymi biedę, którzy z tej góry nic wziąć nie mogą, lecz nie zadałby sobie trudu, by wyciągnąć po nie rękę. (…).

6) Jałmużna i dobre uczynki, zwłaszcza ofiary pieniężne na misje święte na świecie.
(…) Konieczność wnoszenia ofiar pieniężnych można uzasadnić tym, że jałmużna na szlachetne cele stanowi dla dusz cierpiących w czyśćcu dużą pomoc. (…) Każdy wierzący człowiek ma obowiązek wspierania misjonarzy. Niestety, niektórzy go zaniedbali za swojego życia. Ponadto niektóre dusze w czyśćcu winne są zadośćuczynienie za niespłacone długi, za niesprawiedliwy testament czy inne nieprawości, za które nie odpokutowały.

7) Duszom czyśćcowym pomagać ma również palenie świec, głównie, dlatego, że jest to akt uwagi i miłości, a poza tym – świece są poświęcone i rozświetlają ciemności dusz w czyśćcu. Jedenastoletnie dziecko z rodziny Kaiserów poprosiło Marię Simmę o modlitwę. Znalazło się w czyśćcu, ponieważ w Dzień Zaduszny pogasiło lampki na cmentarzu i ukradło wosk do zabawy. (…)

8) Także kropienie wodą święconą łagodzi cierpienia. Pewnego dnia wychodząc z domu Maria Simma pokropiła go wodą za dusze czyśćcowe. Usłyszała wtedy głos: „Więcej!”.

Wszystkie te sposoby pomagają duszom cierpiącym w czyśćcu, ale nie w jednakowy sposób. Jeżeli ktoś w życiu ziemskim nie doceniał Mszy świętej, to nie będzie ona dla niego skuteczna i w czyśćcu. Kto miał twarde serce dla drugiego człowieka, otrzyma mało pomocy.
Ciężko pokutować muszą także ci, którzy zgrzeszyli zniesławieniem innych. Ten zaś, kto miał dla innych otwarte serce, otrzyma dużą pomoc.”

(Maria Simma „Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi”)

Jak to już zostało wspomniane, dużą pomoc przynoszą duszom odpusty. Wyróżnia się odpusty zupełne i cząstkowe.

bez-tytulu1

Jak widać, można na wiele sposobów pomagać duszom czyśćcowym. Nie zaniedbujmy dzieł pomocy, gdyż w przyszłości sami możemy ich potrzebować.

Justyna Jasińska