Królewna Śnieżka i KSMowskie Krasnoludki

W tym roku podjęliśmy się wyjątkowego zadania – przygotowania przedstawienia dla dzieci ze Szpitala Dziecięcego oraz przedszkola „Bajkowy Dworek” w Lublinie.

Wcieliliśmy się w postacie z bajki „Królewna Śnieżka”, wspólnie przygotowaliśmy rekwizyty oraz scenografię. Wszystko po to, aby na twarzach dzieci pojawiły się uśmiechy. 🙂

Po przedstawieniach zorganizowaliśmy dla dzieci malowanie twarzy, kolorowe baloniki i możliwość zrobienia sobie zdjęć z aktorami. 🙂

Reklamy

Dzień Dziecka

„Najważniejsze w życiu dorosłego to umiejętność niezatracenia w sobie dziecka Bożego”.

Kierując się tymi słowami, postanowiliśmy oderwać się od codziennych obowiązków, nauki i stresów związanych z sesją egzaminacyjną. Spędziliśmy wieczór nad Zalewem Zemborzyckim, celebrując nasze święto. 🙂

Zorganizowaliśmy grilla, przekąski, a czas umilały nam gry i zabawy. 🙂

Studenckie majówki

Przez cały maj, nasi KSMowicze spotykali się w każdy poniedziałek i środę przy kapliczce obok Kościoła Garnizonowego, na wspólnej modlitwie. Na to wydarzenie zaproszenie miał każdy – dlatego majówki były śpiewane w towarzystwie członków innych oddziałów KSMu, studentów czy osób pracujących.

Modlitewne spotkanie obejmowało odśpiewanie litanii oraz pieśni maryjnych, a na koniec Apelu Jasnogórskiego.

Wszystkim zaangażowanym w to przedsięwzięcie – serdeczne Bóg zapłać. 🙂

Obraz1Obraz2Obraz3Obraz4Obraz3.jpg

Spotkanie JAJECZKOWE

12.04.2018r. odbyło się wspólnotowe celebrowanie Zmartwychwstania Pańskiego w postaci poświątecznego spotkania jajeczkowego. 🙂

Był to czas integracji, rozmów, lepszego poznawania się, ale także zabaw i gier. Serca KSMowiczów podbiła „Familiada”, którą prowadziło… uwaga.. DWÓCH KAROLÓW SZTRASBURGERÓW 😀

Emocji nie było końca! Uczestnicy rywalizowali ze sobą, odpowiadając na pytania ankietowanych, które wbrew pozorom wcale nie były takie proste. Rolę „grzybka” przyjął zepsuty bębenek, który idealnie się do tej roli nadał.

Jak na prawdziwego Karola przystało, nie obyło się także bez sucharów wtrącanych co raz przez naszych prowadzących. 😉 Oto jeden z nich:

Jak nazywa się telefon studenta KULu?

.

.

.

.

.

KULFON!

😀

Jak na KSMowskie spotkanie przystało.. było także mnóstwo jedzenia:

  • sałatki
  • obowiązkowe jajka
  • ciastka
  • owoce
  • napoje

Byliśmy tak pochłonięci zabawą, że nie zorientowaliśmy się, że znacznie przekroczyliśmy zwykły czas spotkania – ale każdy tak dobrze się bawił, że nie miało to znaczenia! 🙂

 

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Nasza tożsamość

Na ostatnim spotkaniu (15.03.2018r.) obejrzeliśmy film pt. „Tożsamość”. Jest to produkcja KSMu Archidiecezji Przemyskiej opowiadająca o losach Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Film został stworzony z okazji 100 lecia stowarzyszenia, jego premiera miała miejsce podczas Zlotu KSMowiczów na Jasnej Górze.

Film wzbudził bardzo pozytywne odczucia, po jego obejrzeniu wywiązała się ciekawa dyskusja dotycząca ważności KSMu w naszym życiu.

 

Ferie w Bieszczadach

W dniach 15-19 lutego nasz oddział KSMu wybrał się do malowniczych Bieszczadów na wyjazd rekreacyjno – rekolekcyjny. Już drugi rok na miejsce naszego odpoczynku obraliśmy Schornisko Młodzieżowe w Stuposianach. Gdy w Lublinie tylko gdzieniegdzie leżały resztki śniegu w tej pięknej części Karpat było go mnóstwo!

W czwartek po przybyciu do schroniska młodzieżowego i rozpakowaniu  odbyła się Msza Święta. Później jak to już bywa w radosnej atmosferze wszyscy wspólnie usiedliśmy do planszówek. W tym roku w naszym asortymencie można było powybierać, był: Janusz – wywołujący fale śmiechu, Kolejka, Ego,  Jungle Speed, Timeline, Tajniacy i niezawodny Dixit.

Kolejnego dnia postanowiliśmy zdobyć Połoninę Caryńską, trasa ze względu na warunki pogodowe była wymagająca. Temperatura wynosiła mocno poniżej zera, dlatego przy każdym zatrzymaniu się podczas marszu odczuć można było przenikliwe zimno.  Kiedy wyszliśmy poza granice lasu, dopiro zdaliśmy sobie sprawę jak ciężkie są warunki atmosferyczne. Wiatr wiał z taką siłą, że ledwo można było wziąć oddech, nogi zapadały się w głębokim śniegu. Z tego względu dalsze kontynuowanie wędrówki wiązało się z niebezpieczeństwem.  Tego dnia nie dane nam było ukończenie trasy, po prostu „Góra nas nie puściła”. Po powrocie do schroniska i krótkiej regeneracji wyruszyliśmy  dróżką obok strażnicy w Stuposianach odprawić drogę krzyżową. Nasza droga krzyżowa miała nieco inną formę od powszechnie znanej odbywającej się w kościele, gdyż stacje i odnoszące się do nich teksty pochodziły wyłącznie z Pisma Świętego. Po powrocie była możliwość dalszej integracji, jednak po takim dniu zmęczenie dawało nam się we znaki.

W sobotę chcieliśmy zdobyć Koronę Bieszczadów – Tarnicę. Wyszliśmy z Wołosatego i przez Rozsypaniec i Halicz dążyliśmy do obranego celu. Po przekroczeniu granicy lasu pojawiła się tak gęsta mgła, że wędrówkę można było kontynuować tylko dzięki śladom na śniegu, zrobionym przez wcześniejszych wspinaczy. W zimie ciężej jest wychodzić na górę, ale za to z góry…. zjechać można bardzo szybko 😀 z tego rozwiązania bardzo chętnie korzystaliśmy. Później nieco mgła się rozrzedziła i naszym oczom ukazały się piękne górskie pasma. Po ponad sześciogodzinnej wędrówce wreszcie osiągnęliśmy Tarnicę. Widok zapierał dech w piersiach, całe Bieszczady tonęły w śniegu, krzyż na Tarnicy był tak oblodzony i ośnieżony, że sprawiał wrażenie 3 razy grubszego niż w rzeczywistości. Podobnie jak i ze wcześniejszych szczytów tak i z Tarnicy nie za bardzo chciało nam się schodzić, więc postanowiliśmy…zjechać 😀 Zabawa była przednia, to było najszybsze zejście z Tarnicy w historii. Gdy już weszliśmy na powrotny szlak zauważyliśmy, że inne osoby zaczynają zjeżdżać za nami, widocznie nie tylko nam spodobał się ten sposób „schodzenia”. Po powrocie do mieszkania czekał nas pyszny i gorący obiad, a pod koniec Mszy Ksiądz Damian nałożył każdemu na rękę olejek z drzewa nardowego, ten sam którym Maria w Betanii namaściła ciało Pana Jezusa. Jego zapach był bardzo przyjemny i mocny tak, że utrzymywał się jeszcze długo.

28580082_1461155757340630_2142278_o.png

W niedzielę po Mszy Świętej w kościele w Pszczelinach i spakowaniu bagaży wyruszyliśmy w drogę powrotną.

W wyjeździe wzięło udział 10 osób. Dobrze było spędzić wspólnie czas, ubogacić się drugim człowiekiem, odpocząć po bojach sesyjnych i spędzić chwilę na łonie natury.